piątek, 19 marca 2010

Patron Krakowa


Co roku, 19 marca w Kościele Mariackim odprawiana jest Msza w intencji Krakowa. 296 lat temu Rada Miasta zdecydowała, że patronem naszego miasta będzie Święty Józef.
Dzisiaj także odbyła się piękna uroczysta Msza, której przewodził Kardynał Stanisław Dziwisz. Obecni byli przedstawiciele władz miasta, szkolnictwa i kultury, wojska, policji, straży miejskiej i pogotowia. Dużo było pocztów sztandarowych, kompanie honorowe utworzyły szpaler przez cały kościół. Śpiewał chór, grano hejnał. Jednym słowem, wspaniała uroczystość. Wśród duchownych wyłowiłam zawsze uśmiechniętego, ulubionego Ojca Leona Knabita.
Tylko ludzi jakby mniej, niż kiedyś bywało. A Rynek tętni życiem. Przez płytę przelewają się tłumy ucieszonych z cieplejszej aury ludzi. Mnóstwo turystów zwłaszcza z zagranicy, kakofonia zlewających się języków świata, a gdzie Krakowianie???


W galeriach…………….( nie artystycznych)

15 komentarzy:

  1. Jak zawsze czytam Twój wpis z wielką przyjemnością i chciałabym bardzo poczuć tę wyjątkową atmosferę Krakowa ... Ale ilekroć tam jestem zadaję sobie właśnie to samo pytanie ...gdzie są Krakowianie skoro wszędzie słychać tylko obcą mowę ... Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mota, ja kocham Kraków. My kochamy Kraków. To nasze miasto. Wszystko się tutaj zaczęło... Pierwsze spotkanie - moje i Grzegorza, potem mieliśmy w Krakowie zaręczyny, następnie ślub. To miejsce stało się Naszym Miastem Magicznym (MMM). Przyjeżdżamy do Krakowa przynajmniej raz w roku. Ostatnio byliśmy na Festiwalu Kultury Żydowskiej. Kraków jest zrośnięty z naszym życiem.
    Przyjęcie po ślubie mieliśmy na Starym Mieście, w Poezji Smaku. Wspomnień czar...

    Pozdrawiamy z Podbeskidzia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę, ze komercjalizacja dopadła nie tylko Kraków, wiele wydarzeń ważnych dla społeczeństwa, które odbywają się w kościołach, muzeach, innych przybytkach kultury zostały wyparte galeriami, ale jak to brzmi, kiedy w niedzielę na pytanie rodziców dzieci zgodnie odpowiadają, że idą do galerii, albo w poniedziałek w pracy relacjonując weekend jedna pani drugiej pani opowiada jakie to cacuszko kupiła w jednej z galerii... eeetaamm

    A w Krakowie w ostatni weekend maja będę z chórem na Wawelu śpiewała Mszę Koronacyjną Mozarta z filharmonią krakowską :)

    taki akcent kulturalny :) i to będzie chyba sobota :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety bywają tacy "Krakowianie", którzy nie zapuszczają się w te teren. No wiesz, trzeba gdzieś auto postawić, przejść się pieszo po uliczkach, a to przecież takie niewygodne i trudne. A do galerii podjeżdżasz prawie pod samo wejście.
    Rzeczywiście na Rynku dominują języki zagraniczne.
    Właśnie wczoraj szłam ulicą Jana. Moją ukochaną uliczką. Szło tam pięciu podchmielony Anglików, ubranych jednakowo. Zachowywali się bardzo głośno i zaczepnie wobec innych przechodniów, zwłaszcza młodych dziewczyn. Robili sobie zawody w trącaniu szyldów.


    Jola
    ja wiem, jak można zakochać się w Krakowie. Bez pamięci. U mnie jest to samo.
    Rzeczywiście magiczność tego miejsca czuje się na każdym kroku, ale ja mam swoje specjalne miejsca:
    -w mariackim przed świętym Sebastianem,
    -na Wawelu przy ścianie z czakramem,
    -w Katedrze przy Czarnym Chrystusie.
    Przeżycia w kontakcie z tymi miejscami są mistyczne.

    Margo
    masz zupełną rację. Można już nazwać to plagą. Najbardziej obleganymi miejscami w Krakowie są galerie.
    W tym roku doszła jeszcze jedna, podobno największa w Europie. W dniu otwarcia tej galerii i kilka dni po, cały Kraków stał sparaliżowany korkami, a zwłaszcza Aleje.

    Margo- ileż Ty jeszcze talentów posiadasz? Śpiewać w chórze w takim miejscu fiu, fju!!!
    Ciekawe czy wpuszczą tam zwykłych ludzi. Jak rozumiem, będzie to w Katedrze. Trudno jest dostać się na takie wydarzenia, zwłaszcza, że kościół jest dość ciasny. Królowie zajęli sporo miejsca. No , ale przecież z nimi o miejsce kłócić się nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. a to nie wiem jak tam się dostaniesz, ale powinnaś się wsłuchać w Mozarta w wykonaniu, pewnie ok 300 osób albo i więcej, przyjeżdżam z chórem na festiwal, umknęła mi nazwa, w każdym razie jest to rzeczywiście nie lada wydarzenie dla śpiewaka amatora, chociaż uważam, że w poziomie dorównujemy zawodowcom... w ostatnich 5 latach 30 festiwali o randze konkursu z czego 28 z nagrodami :) pisanie i muzykowanie to nie jedyne moje talenty, ale nie potrafię np naprawić auta, wymienić gniazdka, zrobić sobie dożylnego zastrzyku, nie potrafię haftować i szydełkować... hehe i pewnie wiele innych rzeczy, chociaż szybko się uczę :)

    Jak już będę na miejscu to popytam o jakieś miejscówki czy coś na kształt, albo może uda się od zakrystii

    Króla na szczęście nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fju! Fju! Powtarzam!

    Zobaczę co to tam szykują na koniec maja.
    U mnie w sezonie wiosennym, co prawda, krucho z wolnymi weekendami. Prawie wszystkie pozajmowane są przez mojego jednoślada, ale...
    Jeszcze jest czas, żeby poplanować.

    OdpowiedzUsuń
  7. przypominam - 23,IV Kletno Rozpoczęcie sezonu motocyklowego EKG. 30.IV Krynica zlot Trzech Tenorów -= czyli występy huru wujów itd itd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. pamiętam, pamiętam.... "hur" wujów :), to też ma coś wspólnego z chórem........podobnie brzmiącą nazwę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Tradycyjny patriotyzm, który prezentujesz, dawno się przeżył. Jest nudny i wyświechtany. Nic nowego nie wnosi. Siedzenie w kościele- też mi atrakcja.
    Gdyby nie galerie, Kraków byłby dalej zapyziałą Galicyjką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Serdecznie dziękuję. Słowo patriotyzm pojawiło się, o ile się nie mylę, po raz pierwszy na tym blogu. Ciesze się, że właściwie rozpoznano moje intencje.
    Patriotyzm każdy rozumie inaczej, ja rozumiem go właśnie w ten sposób.Czy jest wyświechtany i nudny?? Każdy wyrobi sobie swoją opinię. A ja cieszę się i z tej.
    W kwestiach religijnych nie będę dyskutować. Każdy rozlicza się z "Dyrekcją" na swój sposób i każdego nie minie.

    A jeśli chodzi o tą wielkomiejskość, którą do Krakowa przyciągnęły "wielkopowierzniowe, zadaszone parki", to już wolę tą Galicyjke z całą cudowną atmosferą "Fin de siecle'u"

    No i trudno dyskutuje się z anonimowym.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mota, szkoda czasu na dyskusję z tzw. trollem - który zieje złością i jadem po sieci... Jest taki piękny fragment w Biblii o nierzucaniu pereł przed wieprze - pewnie znasz :) A co do anonimowości w internecie, to w dzisiejszych czasach, biorąc pod uwagę zdolności niektórych osób oraz możliwości oprogramowania - czegoś takiego jak pełna anonimowość nie ma, tyle że niektórzy o tym nie wiedzą... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pasjami lubię od czasu do czasu urwać się na "wagary" do Krakowa. Robię to od niepamiętnych czasów, uwielbiam atmosferę Krakowa,nawet turyści mi nie przeszkadzają. Mam w pamięci taki obrazek : w niedzielę po mszy z Mariackiego wychodzą wierni, rzecz dzieje się w majowe, ciepłe południe. Panowie w ciemnych garniturach, Panie w lisach i k a p e l u s z a c h, w jedwabnych rękawiczkach. Idą w skupieniu,niespiesznie, prowadzą ciche rozmowy, odkłaniają się z gracją napotkanym znajomym. Mijam ich i myślę o tym, że zachowam tę scenę w pamięci - tak bardzo ujmuje mnie odświętność krakowskiej niedzieli. Pamiętam nastrój tego dnia, pamiętam nawet zapachy. Żal, że to znikający obrazek...

    OdpowiedzUsuń
  13. eurasku

    Dałam każdemu możliwość swobodnej wypowiedzi bez cenzury.Z tego korzystają osoby w sieci, które nie chcą podawać swoich danych, a to w obawie przed rozpoznaniem. Bo właściwie chodzi o to, żeby się "wyjadzić", komuś przykro przygadać i dowartościować się.
    W rzeczywistości tacy ludzie są cisi i mało odważni.

    Roma
    Tęsknię za takim Krakowem. Zapraszam w święta, wtedy przypomina się dawny Kraków.
    A najbardziej w Boże Ciało. Wtedy jest jak na starych fotografiach. Może ciut inna moda. Kobiety pięknie ubrane, mężczyźni w garniturach. No i turystów bardzo mało, a Ci w takie święto odróżniają się od Krakowian, ale muszę przyznać, że są bardzo taktowni. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Galerie krakowskie ..
    .. zasłyszana rozmowa dziewczynek 9-10 lat: cyt. "przyjedź do Krakowa, zapraszam cię. W Krakowie są fajne galerie, pozwiedzamy i coś kupimy, pójdziemy do Mc Donalda. "

    chyba nie trzeba komentarza :(

    A przecież te nowe wynalazki - galerie i inne wielkopowierzchniowe markety, to tylko współczesne jarmarki. Jarmarki które mają za zadanie zwabić gawiedź i nakłonić do kupienia następnego "kolorowego kogucika na druciku" Jarmarki, które przyciągają "elegancją" światłem, dźwiękiem. Jarmarki jako świątynie komercji i blichtru, gdzie "wypada" się pokazać. Czy te jarmarki to dzisiejsza elegancja, kultura, sztuka ? ? ?


    Czy wypada się tam mieszać z gawiedzią?


    a może jestem dziwakiem, który woli spacer po Plantach czy Ogrodzie Botanicznym ?
    a moze jestem dziwakiem, który woli zadumać się nad przeszłością patrząc na pomniki wawelskie ?

    OdpowiedzUsuń
  15. marian.miszczuk@gmail.com09 maja, 2010

    Bardzo dziękuję za miłe słowa o Halinie Martin i jej książkach. Spotkanie z nią to było wspaniałe przeżycie. To jeszcze historia do opowiedzenia. Napisałem i wydałem nową książkę o Janie Rossmanie (nota bene jej kuzynie) harcmistrzu, odpowiedzialnym za kształcenie w Szarych Szeregach, żołnierzu powstania warszawskiego,inżynierze, docencie Politechniki Warszawskiej wspaniałym skromnym człowieku. Korzystałem z ich wieloletniej korespondencji. Egzemplarz czeka na Panią. Serdecznie pozdrawiam Marian Miszczuk

    OdpowiedzUsuń