wtorek, 10 maja 2011

Zapomniane kino



Jest takie jedno miejsce, o którym pamiętają najstarsi mieszkańcy. Czas odszedł swoim niepośpiesznym krokiem, oddając to miejsce zapomnieniu. Jedno z pierwszych niemych kin w Polsce, o którym wspomina, z sentymentem Stanisław Janicki w swojej książce i  programach telewizyjnych.

Ponieważ mieściło się ono w miejscowości, którą bardzo dobrze znam- Skarżysku Kamiennej, postanowiłam odnaleźć jego ślady, dzięki wskazówkom danym w książce „W starym polskim kinie” Stanisława Janickiego, a także pytając osoby mieszkające w pobliżu.
Znalazłam budynek, w którym, jak zapewniali mieszkańcy było kiedyś nieme kino „ Kometa”, u zbiegu ulic Limanowskiego i Staszica. Jeszcze niedawno ulice te tętniły życie, teraz jest tu cicho i głucho.

 Skarżysko-Kam., Wygląd współczesny od ulicy Limanowskiego

Stanisław Janicki wspominał:
„ Trzy pokoje i kabina przyklejona do ściany, niczym gołębnik- to były pomieszczenia jednego z pierwszych kin w Polsce (lata-1909-10). Wchodziło się prosto z ulicy do małej, podłużnej poczekalni. W rogu znajdowała się kasa-odgrodzony maleńki kącik. (…) Stał tam mały bambusowy garnitur mebli, wybity zielonym pluszem. Na ścianach wisiały lustra; na stolikach „Tygodnik ilustrowany” i miesięcznik „Bluszcz”.  Przez drzwi „na wprost” wchodziło się do Sali widowiskowej. Był to dość duży pokój, aż na 40 miejsc siedzących i 10 stojących.

Wąskie długie ławki- tylko oheblowane, bez oparcia, umieszczone były na podwyższeniach. (…) Pod samym sufitem wycięte były cztery otwory. Przez jeden widać było prawie cały aparat projekcyjny firmy Pathe z Paryża, kręcony ręczną korbką.. Szybkość poruszanych postaci na ekranie uzależniona była od sprawności ręki kinooperatora, którego całą głowę oglądało się w drugim otworze.(…)
Oświetlenie iluzjonu również było ciekawe. Poczekalnie ozdabiały wiszące na ścianach kinkiety z naftowymi lampami. Na widowni pośrodku sufitu wisiała, istny potwór, czarna podłużna lampa łukowa.  Miała ona dwie blaszane klapy, niemal czarne skrzydła umieszczone na łańcuchach. Do chwili rozpoczęcia seansu, lampy były rozchylone i silne, syczące białe światło zalewało maleńką salkę (…)
Po seansie publiczność opuszczała iluzjon z uśmiechem zadowolenia. Żegnano się z moimi rodzicami, rozmawiano, dyskutowano. (…)

Często pytano-czy rzeczywiście rodzice mają zamiar budować nowy iluzjon. Rodzice chętnie informowali, że będzie to nowoczesne kino aż na 150 miejsc siedzących i 20 przystawnych.  (…)”

Wygląd od ulicy Staszica, po lewej budynek sąsiadujący, w którym mieściła się cukiernia

W 1918 roku powstał pożar w kabinie operatora Pawła Ziółkowskiego, ten z poświęceniem próbował ratować dobytek, w wyniku czego doznał rozległych poparzeń i wkrótce potem zmarł. Po dwóch latach właściciel wykonał remont kina, powiększył je i znów otworzył.
Niestety dni kina niemego były policzone, a właściciele nie chcieli konkurować z nowo powstałymi kinami dźwiękowymi Kino nieme, nie utrzymało ciężaru nowoczesnej konkurencji.

„Budynek… został wykorzystany na sklep tekstylny i częściowo na mieszkanie. Sąsiedni budynek, przylegający …zajmowała popularna cukiernia pp. Cegłów i Nowakowskich. W przeddzień wkroczenia wojsk radzieckich do miasta  ( 18 I 1945) zostało ono zbombardowane przez lotnictwo Czerwonej Armii.  Jedna z bomb zniszczyła obydwa budynki… Od odłamków tej samej bomby zginął pod murem sklepu tekstylnego  Jerzy Tatkowski, szef wywiadu operacyjnego Armii Krajowej w Skarżysku, syn ostatniego przedwojennego burmistrza ( do września 1939r.) burmistrza miasta.

Po pewnym czasie pozostałe gruzy obydwu budynków zakupił p. Wilczyński. Budynek po byłej cukierni, nieco zniszczony, odbudował, a następnie wynajął Państwowej Spółdzielni Spożywców, która urządziła w nim restaurację „Zacisze”, o której wspomina Stanisław Janicki w cytowanej książce. Natomiast budynek po dawnym kinie uporządkowano z gruzów i nie odbudowany pozostaje do dziś.(…)”

Pozostałość ozdobnej, przedwojennej elewacji, pieczątka dawnej świetności 

Z sentymentu do Starego Kina, z szacunku do ludzi, którzy tworzyli przyszłość, dla ich pracy i lotnej myśli odbyłam tą sentymentalną wycieczkę. Duch tamtych czasów, dawno już wywietrzał z brzydko pomalowanych, pokracznych ruin, ale jak widzę, żyje. Żyje w pamięci Skarżyszczan, zapisany dumnymi zgłoskami w historii miasta, w pamięci osób, którym to miejsce było drogie i co najważniejsze tylko pozornie opuszczone i zapomniane.

Bibliografia:
 "W starym polskim kinie", Stanisław Janicki, KAW, Warszawa "1985 r.
"W cytatach-dzieje Skarżyska-Kamiennej czyli literacka "pigułka"", Bożena Piasta,  Tom I, Starachowice 2010

12 komentarzy:

  1. Wprawiasz mnie w zdumienie :) dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11 maja, 2011

    Podobnie jak Ty Moniczko czuje wielki sentyment do starych nierzadko zapomnianych miejsc, przedwojennych, (ale i wcześniejszych) zabytkowych budowli - być może tak mam ze wzgledu, że swoje wczesne dzieciństwo również spędziłem i wychowywałem się podobnym budownictwie..Mile jednak to wspominam - to był wspaniały czas..

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)
    K.Bonawentura

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy12 maja, 2011

    aro 49

    Moniko,
    Jak zwykle napisanie
    bardzo profesjonalnie
    i sentymentalnie.
    W ten miły sposób
    poznaję historię
    wielkich i
    (połączonych z nimi)
    małych rzeczy,
    które się u Ciebie
    pięknie dopełniają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy12 maja, 2011

    aro 49

    To jeszcze dodam to:
    http://www.youtube.com/watch?v=emNTFK6sm88
    jako komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubie takie sentymentalne poszukiwania i opowiesci o zapomnianych a kiedys slawnych i dobrze znanych nam miejscach, dziekuje Ci...

    Pozdrawiam cieplutko. M

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak kochani, to moja wina, że komentarzy jest tak mało. Zaniedbałam Was.
    Jak zwyklę będę próbowała się wytłumaczyć brakiem czasu. Tym razem totalnym.
    Nie lubię przygotowywać postów w pośpiechu i byle jak, a to zawsze schodzi sporo czasu. Wolę nic nie napisać, niż napisać jakiegoś bubla.
    Można więc powiedzieć, że mając mało czasu, w trosce o czytelnika- nie piszę wcale.

    Teraz jednak postaram się znaleźć odpowiednią ilość czasu, żebyście zechcieli do mnie wrócić

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy17 maja, 2011

    ja bynajmniej nie muszę do Ciebie wracać Monisiu - ja tu siedzę cały czas..

    K.Bonawentura

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam!! Uwielbiam stare przedwojenne kino, cieszę się, że powstała taka strona:)
    Polecam http://witold.zacharewicz.com.pl/ tez ciekawa postać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy23 maja, 2012

    Niesamowite...Mieszkam tu ponad 25 lat i nie miałem o tym pojęcia. Teraz przechodząc w pobliżu tego budynku spojrzę na niego z zupełnie innej perpektywy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałem to wielką przyjemność oglądać program " W starym Kinie" Pana Janickiego , w którym wspominał o tym być może pierwszym kinie w Polsce. Tym bardziej byłem zdziwiony tym faktem gdyż mieszkałem ściana w ścianę z tym kinem Limanowskiego 14. Pamiętam jeszcze jak wyglądał ten budynek w całości i niemiecka tabliczkę z napisem Zentralstrase. Było to już opuszczone miejsce, ale zawsze intrygowało mnie to dlaczego ten budynek wyróżniał się od pozostałych. Dwuspadowy dach liczne zdobienia na elewacjach. Byłem z tego faktu dumny ,że mieszkam w takim miejscu. Teraz widząc te straszne ruiny i puste domy na ul. Staszica kiedyś głównej ulicy handlowej miasta, żal mi tego co odeszło, czy da się to odwrócić? Potomkowie dawnych właścicieli nie widzą perspektyw dla tego obiektu. Pozostaną tylko wspomnienia, Spółdzielnia Krawiecka, fryzjer Kloch, Bar Zacisze i komórki. Basia, Jola, Sławek, Andrzej, Adam, Witek, Zbyszek, Jasiu to byli moi koledzy znajomi z którymi grało się piłkę, klasy itp po tym budynkiem starego kina. Pozdrawiam Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  11. Bar Zacisze był tak naprawdę w drugiej kamienicy, obok budynku kinowego,zawsze tam chodziliśmy na ciastka tortowe po 2 zł, a w samym budynku był sklep tekstylny. Od ulicy Limanowskiego była przerwa między budynkami ,tu Pan Wilczyński trzymał swojego Stara 28, ile to było dymu spalin, jak odpalano to cudo polskiej motoryzacji.Nie mogę odnaleźć fotek z tamtych czasów, ale budynek dawnego kina był naprawdę ciekawy. Pana Cegłę pamiętam jako lodziarza, sprzedawał w takiej drewnianej budce obok wiaduktu. Lody sprzedawane były na kulki wciśnięte między dwa płaskie andruty.A cała sieć kamienic wokół kina kwitnęła swoim życiem, tu wszyscy o wszystkich wiedzieli wszystko i można było pożyczyć od sąsiadki przysłowiową szklankę cukru. Mieszkała tu Pani Kubicka, ależ ona robiła wspaniały zakwas chlebowy Ech, szkoda że to teraz ruina, a Staszica ulicą martwych dusz. Skarżysko to także miejsce letnich pobytów Leopolda Staffa tu zmarł i tu powstały jego najlepsze tomiki wierszy. Wiklina powstała pod wpływem widoków przyrody nad rzeką Kamienna z okien plebani, wspaniałych zachodów słońca. Można w Skarżysku poszukać innych ciekawostek, może to ożywi dyskusje na tym blogu. Pozdrawiam Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję Andrzeju za tą tą sentymentalną i klimatyczną opowieść. Trochę z tego co napisałeś pamiętam z dzieciństwa, o Leopoldzie Staffie też pamiętam i w dzieciństwie chadzałam jego śladami po Zachodnim. Szkoda, że nie ma już tego Skarżyska, które pamiętam z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń