czwartek, 17 listopada 2011

Reminiscencje 11.11.11.



„-oni sami śpią na wieki, ale uczucia ich i myśli krążyć nie przestają w przestrzeni i płonąć w powietrzu, aż wejdą znowu w żywych, młodych, silnych, kochających ziemię i ludzi!”
 Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa


Tu wszystko stoi w miejscu, nawet czas. Wyhamowuje przed wiekowym portalem i cierpliwie czeka, aż znowu zagubiony w świętym przybytku człowiek, pojawi się. Tak jest w Katedrze Wawelskiej.

Miejsce to szczególnie mocno uzmysławia trwałość i stabilność świata i kruchość ludzkiego bytu. Tu mieszkają wieczni uciekinierzy, którzy czas oszukali na długo, a może i na zawsze. Wśród ich duchowej obecności chce się przebywać. Łykać kęsy ich wieczności, ocierając się tym samym, niemal cieleśnie, o historię.
Msza za Ojczyznę pośród królów i bohaterów narodowych to chwila, na którą można czekać, nie godzinę, ale kilka, bez znużenia.

*


W katedrze gęstniał tłum. Szmer, szuranie, czasem kłótnia, towarzyszyły kompresji wiernych. Donośny dźwięk Zygmunta stłumiał, ruch i głosy, wprawiał w letarg żyjących i…
 Budził tych co na mszy powinni się stawić. W tej rozpachnionej kadzidłem atmosferze, niemal materialnie odczuwało się obecność osób, których stopy dawniej, ścierały pastowaną na dziś posadzkę. Uwierzyć trudno, że godne szczątki króla Władysława Jagiełły pół metra oddalone, celebrowały tę mszę wraz ze mną.

 Wiele osób słuchając dzwonu, przymykało, w tym momencie, zbędne oczy. Każdy chciał poczuci się sam. Sam na sam z historią. 
Uczucia, myśli naszych bohaterów krążyły wśród nas, wezwane złamanym dźwiękiem Zygmunta. Głosem tak charakterystycznym i donośnym, że usłyszeli go pośród szumiących wód Styksu. Wrócili przywołani.
Choć serce dzwonu jeszcze nie pękło.Czas obudzić się drodzy!

*

W szale współczesnej komercji, wojny poglądów, topnieniu szlachetnych idei, karykaturalnej moralności, to miejsce otuliło mnie spokojem i odgrodziło od teraźniejszości.
Teraźniejszości, w której zwykłemu człowiekowi, źle się dzieje. Przez kolorowe okulary, które ktoś założył mu na oczy, coraz jaskrawiej prześwieca prawdziwa rzeczywistość. Nie wystarcza już sprytna manipulacja socjotechników, aby biedak czuł się luksusowo. Nie wystarczy medialna papka i zlepek bzdurnych ogłupiaczy, podanych z uśmiechem słoneczka. Wszystko się wali, bo ze zwykłego człowieka ostatnia kropla soku właśnie wypływa. Na niej, nie pożywi się już żaden ogromny Echinococcus.

*
Ile jeszcze drogich Ci rzeczy sprzedasz bliski mi człowieku? Co zrobisz, gdy one się skończą? Sprzedasz swoją duszę?
*
Wieczorem tego samego dnia na Rynku krakowskim, odbyła się „Lekcja śpiewania”. Pomimo przejmującego zimna, było mnóstwo osób. Były także dzieci. Śpiewano wiele wspaniałych pieśni legionowych i powstańczych. Publiczność śpiewała głośno i żarliwie. Zwłaszcza: „Pieśń Legionów” i „Rozkwitały pąki białych róż”. Widziałam łzy, radość, na twarzach młodych i starszych, zdziwienie w oczach dzieci. 
To była dla nich wielka lekcja. I dla mnie skarcenie, że czasem w Was wątpię.

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy, tylko czasem nie mam nic mądrego do powiedzenia (w komentarzu), a chciałabym, żebyś wiedziała, że jestem pod wielkim wrażeniem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ciarki z przejęcia. Pięknie piszesz. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. aro 50
    Moniko,
    są tacy ludzie
    i Ty do nich należysz,
    którzy dbają o to by ludzie na swej drodze stykali się z wartościami.
    Wśród ogólnie otaczającej nas, codziennie przelewającej i przeciskającej się wszystkimi stronami medialnej papki czyli czymś co jest przemielone, bez wysiłku do przełknięcia, bez całych, porządnych, smacznych kawałków i nie trzeba się wysilać aby to rozgryźć i przeżuć, i brak jest zobaczenia i czucia całych kawałków, które dopiero po takim podaniu są prawdziwą ucztą wyzwalającą zachwyt, a nie są tylko wypełnieniem pustki.
    I dzięki takim ludziom jak Ty
    można zobaczyć co jest wartościowe i
    przez to nauczyć się już samemu pragnąć,
    szukać i odnajdywać tylko to
    co jest warte.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko jak zwykle z wielkim zachwytem czytam Twoje relacje z uroczystości. Powiem tylko, że żałuję iż mnie tam nie było!!!Przynajmniej teraz staram się wczuć w ten nastrój i słuchać dźwięków Zygmunta! Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. tak ładnie i prawdziwie to napisałaś Motko .... jestem Ci bardzo wdzięczny, że piszesz.
    Masz wielkie serce i dar
    Dziękuję
    mu

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam, czytałam to wiele razy.
    To miejsce - ilekroć tam jestem - wzruszenie czuję.

    OdpowiedzUsuń