środa, 30 stycznia 2013

Płciowe qui pro quo, część druga.


Życzenia

Wobec publicznej groteski, którą karmieni jesteśmy co chwilę, umykają niepostrzeżenie takie wydarzenia jak to.
Dzisiaj Teatr Polski w Warszawie obchodzi setną rocznicę swojego istnienia. Także dzisiaj  odbędzie się premiera dramatu „Irydion” Zygmunta Krasińskiego. Reżyserem jest Andrzej Seweryn. 
Tym samym dramatem Teatr Polski rozpoczął swoje życie sto lat temu i chwała Andrzejowi Sewerynowi, wizjonerowi, że pomimo niesprzyjających warunków, reaktywuje klasykę polskiego dramatu.
Życzę Teatrowi Polskiemu dalszych stu lat prosperity. Życzę ogromnego sukcesu i odwrócenia ogólnych trendów w teatrach, bo nie trudno jest zrobić sukces na Woody Allenie ( z całym szacunkiem do tego twórcy).

*

Część druga

W tym samym roku 1937 zrealizowany jest film pt. „Książątko” z Karoliną Lubieńską i Eugeniuszem Bodo w rolach głównych. Scenariusz klasyczny i prosty oparty na wyświechtanej historii o Kopciuszku.
Dziewczyna z prowincji- Władka kocha się w przystojnym, bogatym arystokracie (Eugeniuszu Bodo). Wygrywa szczęśliwy los na loterii, a za wygrane pieniądze wyjeżdża na wypoczynek do Krynicy. Niestety w czasie podróży ktoś kradnie jej cały dobytek, a ta nie ma pieniędzy nawet na bilet powrotny. Wzięta za młodego chłopca, decyduje się podjąć pracę w bogatym, krynickim pensjonacie jako fordanser. W pensjonacie zapoznaje bogatego hrabiego, w którym od dawna jest skrycie zakochana.
Karolina Lubieńska rzeczywiście wygląda w filmie jak młody chłopiec, pomijając makijaż, który w czarno-białych filmach jest nieodzowny ze względów technicznych. Tancerz z niej marny, ale niewinna postać młodego adonisa podoba się starszym, doświadczonym bywalczyniom salonów.
Konrad Tom-autor scenariusza, zapewnia publiczności wielowątkową, dobrą zabawę pełną lekkiego humoru z domieszką satyry.




Tymczasem Adolfowi Dymszy nie dość przebieranek. Wchodzi nowy przebój kinowy: „Dodek na froncie”.
 Miejski birbant i ”ladaco”, podczas wojny, wplątuje się w kłopoty. W trakcie potyczki wróg bierze go za generała przeciwnej armii i przyjmuje z wszelkimi szykanami, organizując wystawne przyjęcie. Gdy sprawa wychodzi na jaw, Dodek chce uciec przed prawdziwym generałem w przebraniu cyganki. Niestety, wpada w ręce śmiertelnie zakochanego, rosyjskiego porucznika, który wyznaje Dodkowi -cygance swoją miłość.
Nie posiadam obiektywnego stosunku do osoby Adolfa Dymszy, uważam go za najwspanialszego artystę komediowego wszech czasów. Jego ruchy, wspaniała sprawność fizyczna, świadomość ciała, zdolności naśladowcze to mieszanka aktora idealnego. W tym filmie dość wyraźnie daje tego dowód.





Ostatnim przedwojennym, kobiecym wcieleniem Dymszy jest postać uzdolnionej, zagranicznej łyżwiarki, za którą przebiera się pan Czwartek, by nauczyć się jazdy na łyżwach. Czwartek jest fryzjerem i zajmuje się loczkami córki pewnego bogatego prezesa. Prezes jest tak bogaty, że ma nawet swoja drużynę hokejową. Bogacz dowiaduje się, że w Polsce przebywa sławny bramkarz o nazwisku Piątek. Podejmuje więc próbę zwerbowania go do drużyny na czas rozegrania bardzo ważnego meczu w Zakopanem. Splot kilku okoliczności powoduje, że zamiast bramkarza Piątka jedzie fryzjer Czwartek, z czego rodzą się kłopoty, miłość i wielka draka.
Komedia wychodzi już po wybuchu II wojny światowej i radość, którą daje Dymsza nie jest już tą samą, beztroską zabawą- to już tylko odskocznia od trudnej, okropnej rzeczywistości. Dzięki Dodkowi to wytchnienie, choć krótkie- jest możliwe.








*


Jest taka kobieta, która od pierwszego wejrzenia powala najtwardszy głaz. Ona to paraliżuje swoim „sex appelem” niejedno męskie serce. Zawraca głowę i odurza burzą blond loków. Ona też oczarowuje pewnego Hipolita Pączka, zwanego „Hipciem”, który z miejsca deklaruje rzucenie jej świata do stóp.
Mowa o pięknej choć mocno zbudowanej blondynce, aktorce, „krajowego wyrobu May West”, za która przebiera się Henryk Pączek (Bodo) podczas balu karnawałowego.
Mistrzostwo charakteryzacji i gry. Wspaniała kreacja Eugeniusza Bodo. Najlepsza piosenka i najlepsza scena przedwojennego kina. Któż jej nie zna?

Mowa tu o scenie z filmu „ Piętro wyżej”. Eugeniuszowi Bodo partneruje Helena Grossówna, a wspomnianego Hipcia gra Józef Orwid równie utalentowany aktor komediowy.
Udział Eugeniusza w powyższym filmie zapewnia mu status największej gwiazdy filmu polskiego, bo takiej jak ta kreacji jeszcze nie było.
Choć szaleją za nim tłumy kobiet, to typowym amantem nie jest. Sam, z resztą, ma do siebie ogromny dystans, mówiąc o sobie:amantów par excellance nie grywam, gdyż uważam, że do tego trzeba mieć albo ładną, albo bardo ciekawą twarz. Co do mnie, może i posiadam te zalety, ale dla bardzo bliskich i życzliwych znajomych. Dla szerokiej publiczności w każdym bądź razie uważam, że moja 'piękność' jest niewystarczająca”

Pomimo jego sylwetki, dość przysadzistej i mocnych ramion, wciska się w kobiecy gorset, zakłada platynową perukę, jedwabną suknię i  uwodzi pół sali tańcem i niemal erotycznym tekstem, który zna cała Polska.
Wprowadza, w krotochwilny dotąd charakter filmów, kunszt i artyzm. Czyni to dzięki wrodzonemu talentowi, ogromnemu dystansowi do siebie i nowoczesnemu, ale i osobistemu podejściu do wielu społecznych kwestii. Do jednego koktajlu wrzuca swoją męskość i damski sex appel. Z powodzeniem naśladuje kobiece gesty. Nie boi się zepsucia opinii, ani zaszufladkowania- ryzykuje, ale ryzyko odpłaca sławą po dziś dzień. Tak, Bodo to fenomen.

Płciowe qui pro quo- komediowe w filmie, ale jakże aktualne. Cieszy nas i rozśmiesza, kiedy ktoś udaje kogoś kim nie jest. Kiedy robi to ku rozbawieniu innych. Tragiczny wydźwięk przybiera, gdy filmowa fikcja objawia się w prawdziwym życiu.


czwartek, 24 stycznia 2013

Płciowe qui pro quo.




Przypadkowe intro

W TVP Kultura debatują reżyserzy, aktorzy na temat zasadności istnienia teatru w telewizji. Trwa konferencja prasowa. Ubolewają nad brakiem funduszy i zainteresowania młodych twórców. Teatr Telewizji cierpi na permanentny brak odbiorców i niską oglądalność, co właściwie eliminuje go z mediów. Teatr w ogólności pada, a publiczność wybiera inną formę rozrywki. Pest! Morbus! Zut! I psiakrew! Takie słowa cisną się na usta.
*
Obrót wątroby w prawo

Co z tego, że pozostaję w niszy i nie mam parcia na szkło? Nie wpisuje się w nowoczesne standardy zapewniania publice łatwej, niezbyt ambitnej rozrywki. Stąd może mój blog wolniej napełnia się czytelnikami. Za to czytelnikami nieprzypadkowymi, podzielającymi moje pasje i zainteresowania. Tym bardziej cieszę się, jeśli ktokolwiek tu zajrzy, pozostawi komentarz i wróci ponownie. Dla nich kopię i wyszukuję zapomniane historie. Dla nich warto się starać.

*
Wątek właściwy

Magia polskich, przedwojennych komedii nie przemija. Wciąż zaraża nowe pokolenia. Teraz patrzymy na nie inaczej, z sentymentem i łezką w oku choć nie zawsze tak bywało.
Magdalena Samozwaniec nie miała do nich dużego dystansu, bezlitośnie je krytykowała  mówiąc o nich w ten sposób:

„Film polski zaczął wychowywać kadry aktorów filmowych, którzy zaczęli być bardzo popularni, a pensjonarki wymieniały się ich fotografiami, masowo reprodukowanymi na kartach pocztowych. W okresie przed drugą wojną światową polski film z bezwzględnej szmiry przeszedł na szmirę z wielkimi ambicjami, co nastąpiło w epoce filmów dźwiękowych.”

Ówczesna „superszmira” stała się dla nas klasyką i ważną historią dziejów polskiego kina. W związku z tym niebezpiecznie jest krytykować kulturę obecną, by w krótkim czasie nie narazić się na śmieszność i pretensje.


Powracając do „superszmiry”, z której tak ochoczo chichotała Magdalena Samozwaniec. Owa "szmira" niczemu innemu nie miała służyć tylko wspaniałej zabawie. Nieskomplikowane scenariusze i doborowa obsada aktorów komediowych z pewnością pomagały. W scenariusze popularnych komedii zamieszani byli: Julian Tuwim, Konrad Tom, Marian Hemar i wielu innych.

W szale rozwijającej się kinematografii pomysłów na dobre filmy nie brakowało. Owszem, były naiwne i nieskomplikowane, chwytające za czułe serce pensjonarek i służących. Pomysły, by zamieniać kobiety w mężczyzn i na odwrót nie zrodziły się w latach osiemdziesiątych. W dwudziestych były nowatorskie, ale ryzykowne. Publiczność nie była przygotowana na takie eksperymenty. Klasyczne kanony i ramy zachowań ściśle obowiązywały, choć alkowy pełne były pikantnych historii.

*
Modę na przebieranki wprowadza jako pierwszy Adolf Dymsza, który chętnie i z powodzeniem przeistacza się w kobiety. Przebieranki takie są czymś nowym, nieoczekiwanym, niosącym ogromne ryzyko ośmieszenia również w życiu prywatnym. Społeczeństwo przyzwyczajone do tradycyjnych wartości z ciekawością przyjmuje nowe wcielenie. Wielkiemu Dodkowi wszystko się wybacza.

Pierwszym filmem, w którym gra kobietę jest film z 1933 roku „ „Romeo i Julcia”.

Teofil Rączka ( Dodek) jako właściciel agencji kojarzącej małżeństwa, by zapobiec niechcianemu mariażowi Romana ( młodego dziedzica) z bogatą kuzynką z Ameryki, wciela się w zamożną Amerykankę. Roman i biedna Krysia, córka leśniczego są w sobie zakochani na zabój, ale rodzice Romana, w swoich planach są nieubłagani. Przyjazd ekscentrycznej kuzynki rodzi mnóstwo komediowych sytuacji i charakterystycznych, nieco naiwnych, ale śmiesznych „gagów”. Sceny z przebranym Dymszą są wyjątkowo śmiałe.  Występuje w pidżamie na łóżku, a także w stroju kąpielowym. Odwaga i dystans do siebie Dymszy-ogromne.



Dla równowagi, już po roku, w 1934, wchodzi na ekrany kin film z dwiema uwielbianymi gwiazdami; Jadwigą Smosarską i Eugeniuszem Bodo. Smosarska, współczesna celebrytka, kochana i naśladowana przez rzesze gospodyń domowych i pensjonarek, zagrała główną potrójną rolę w filmie „ Czy Lucyna to dziewczyna?”
Gra Lucynę, córkę bogatego przemysłowca, która, by dostać pracę jako inżynier w fabryce swojego ojca, zakłada garnitur i zamienia się w ubogiego, młodego chłopca Juliana Kwiatkowskiego. Pracuje razem z przystojnym inżynierem, którego gra Eugeniusz Bodo. Nie może ujawnić się ze swoimi uczuciami będąc mężczyzną. Dlatego też postanawia jeszcze raz się przebrać. Tym razem udaję ubogą, ciężko pracującą dziewczynę. Młody inżynier  podejrzewa dziewczynę o podwójne życie i o schadzki z bogatymi mężczyznami.

Zabawna komedia, w gruncie rzeczy, porusza bardzo poważne kwestie społeczne; dyskryminację zawodową kobiet, finansowe mariaże, podejmuje próbę podejścia do sprawy homoseksualizmu i męskiej przyjaźni.




Przebieranki sypią się jak grad, ale królem bezsprzecznie pozostaje Adolf Dymsza.W 1937 roku powstaje film „Niedorajda”.
Florek ( Adolf Dymsza) praktykuje u właściciela warsztatu samochodowego. Właściciel jest chciwy i pazerny na pieniądze. Od lat oszukuje swoją starszą siostrę z USA wyłudzając przy tym ogromne sumy. Stara, poczciwa  ciotka Agata śle pieniądze na rodzące się kolejne dzieci. Podczas, gdy tak naprawdę właściciel warsztatu ma tylko jednego syna- darmozjada.

Sprawa się komplikuje, gdy ciotka Agata postanawia odwiedzić brata i jego liczną dziatwę. W panice rodzina szuka wyjścia i postanawia zaangażować Florka jako syna i córkę jednocześnie.


Dymsza niesamowicie łatwo przeobraża się w Agatkę, kobietę lekkich obyczajów, tancerkę, matkę nie swojego dziecka i kobietę po przejściach. Przy tym całkiem nieźle wygląda w sukience. :)




CDN

Musiałam podzielić post na dwie części by czytelnik mógł doczytać do końca bez znużenia. Następna część jest gotowa i umieszczę ją za kilka dni.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Konkurs Blog Roku 2012



Ruszył konkurs Blog Roku. Największy i najbardziej prestiżowy w polskiej blogosferze i internecie, który w tamtym roku przyniósł mi zaszczytny tytuł zwycięzcy „Blog Roku 2011” w kategorii Kultura.
Wspominając ubiegłoroczny konkurs mam ochotę, aby emocje sprzed roku powróciły, dostarczając na nowo tylu pozytywnych wrażeń. Organizatorzy zapewne jak co roku, dołożą wszelkich starań, by konkurs odbywał się na jak najwyższym poziomie.

Etap zgłaszania blogów już dostarcza emocji, blogerzy „wąchają” się w swoich kategoriach, oceniają swoje szanse, intensywnie pracują na blogach. Wiem, bo i ja tak robiłam w tamtym roku. Głosowanie stopniowo podnosi temperaturę, „kto więcej?”, „kto ma fanów?, „kto wejdzie do pierwszej dziesiątki?”. Tylko jeden głos z jednego telefonu- trzeba reklamować się, zabiegać o głosy, puszyć się jak paw. Ten system głosowania jest sprawiedliwy, a zebrane pieniądze zawsze idą na szczytny cel.

Nie podejrzewając o skąpstwo swoich czytelników i ja zaryzykowałam, poprosiłam o głosy i udało się, choć mało brakowało, a bym nie weszła do pierwszej dziesiątki. W ostatniej chwili „czarne konie” przesunęły się z końca stawki prawie na sam szczyt.
Bycie w pierwszej dziesiątce drugi raz z rzędu przyniosło mi wielką satysfakcję, ale jak zapewne Drogi Czytelnik się domyśla- nie miałam nadziei ani na nominację, ani nagrodę. Miałam tylko marzenie.Widać marzenia czasem się spełniają.

Źródło: AKPA


Zachęcam wszystkich blogerów do dania sobie szansy, by móc zaistnieć w konkursie, w blogosferze, sprawdzić się, wmieszać w to kolorowe środowisko blogerskie. Jeśli nie wygracie to z pewnością znajdziecie nowych, wiernych Wam czytelników, a przecież to jest najważniejsze.
Serdecznie zapraszam na stronę konkursową. Blog Roku 2012
 Odważcie się, zaryzykujcie. Naprawdę warto.
Relację z ubiegłorocznego konkursu znajdziecie : TU


zdjęcie opracowane na podstawie źródła:  http://www.facebook.com/aleksandra.radomska.5?fref=ts


czwartek, 3 stycznia 2013

Muzeum Narodowe zaprasz


Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowało dla odwiedzających specjalną ofertę. Chętni do zobaczenia wszystkich stałych ekspozycji, we wszystkich oddziałach, będą mogli pobrać w kasie darmowy bilet, który uprawnia do wejścia na wystawy.
Zachęcam gorąco, jest co oglądać. Promocja będzie trwać tylko do 27 stycznia, a więc czasu pozostało niewiele.