piątek, 8 stycznia 2010

Sroka

Zważywszy na powszechność występowania ptaków, zarówno w ilości jak i gatunku, logicznie, nabywam do nich określonego stosunku. Lubię je i pomagam przetrwać zimę, zwłaszcza tym najmniejszym- wróblom, sikorkom, kosom i szpakom, którym się nie chce odlatywać. W domu posiadam kanarka-wybitnego śpiewaka, którego wyleczyłam z ciężkiej choroby.

Kiedyś pewnego dnia wiosny, zawitała na mój balkon para gołębi w amorach. Zasiedliły doniczkę, którą przeznaczyłam na inne cele. Przeganiałam je możliwie jak najczęściej z powodów bardzo przyziemnych, a znanych wszystkim powszechnie. Niestety gołębie były nieustraszone i zdeterminowane w walce o M1. Przestałam je przeganiać, kiedy pojawiło się jajko, a potem drugie.

Zupełnie nieoczekiwanie, stałam się członkiem gołębiej rodziny. Dwa maluchy rosły jak na drożdżach, dokarmiane przez zdumiewająco troskliwych rodziców, którzy okazywali swoje gołębie serce nie tylko dzieciom, ale i sobie nawzajem. Ta sielanka mogła trwać cały czas, gdyby nie napaść bandy srok podczas nieobecności dorosłych. Banda ta poszarpała oba pisklaki, zadając im ciężkie rany. Dla jednego okazały się śmiertelne w ciągu kilku godzin.

Rozpacz gołębi, które zastały skutki krwawej jatki w gnieździe, była ogromna i wyraźna dla wrażliwości ludzkiej. Mój mały, drugi i jedyny pisklak żył, ale cierpiał i nic nie można było zrobić, a sroki krążyły czekając na następną okazję. A ja zza firanki pełniłam wartę. Odbyłam nawet konsultację ze śląskim hodowcą gołębi. Należało czekać i pozwolić naturze działać.



Warowanie przy oknie było dość uciążliwe, dlatego zbudowałam domek z pudła po telewizorze. Sroki już nie mogły nic zrobić. Mój Ogryzek wyrósł na zdrowego gołębią, ale bez piór na łebku i grzbiecie. Przyfruwa czasem na balkon. Zawsze go poznaję.

*
A sroki, obrzydliwe drapieżniki, któż może zaradzić ich brutalności i perfidii działania? Nikt!-Posiadają immunitet- działają w majestacie prawa i pod jego ochroną- eleganckie ptaszki w galowym stroju.

„Ekolodzy” wymyślili, że srokom należy się sztuczna ochrona, a te niszczą w sposób zastraszający i rozmyślny wróble, drobne ptaki śpiewające, młode wszelkiego innego ptactwa, zdarza się, że polują na wiewiórki. Zakłócając tym samy odwieczne i najważniejsze prawo równowagi. Skąd się bierze ten nadzwyczajny przywilej tego „nadptactwa”? Z praw niesłusznie, nazbyt szybko i bezrozumnie przydzielonych.

Sroka zaś, świadoma swojego immunitetu, staje się wyrafinowana w swojej bezkarności. Coraz bardziej bezczelna i pyszna, okrutna i pogardliwa. Staje ponad prawem, w imię swojego „świętego prawa”, z którego korzysta konsekwentnie wbrew rozumowi, naturze i przyzwoitości.

*

I znów pozostaje czekać, aż nieomylna Temida wyrówna swoje szale i sprawiedliwości stanie się zadość.

Powiedziałam Temida?

- Miałam przecież na myśli Naturę .

4 komentarze:

  1. w przyrodzie - czy nam się to podoba czy nie, zawsze - prędzej czy później, nastąpi wyrównanie ( czasem krzywd ) więc niech te wytworne ptaki nie myślą, że ich to nie dotyczy. Gdy ewolucja nie ma czasu - stosuje .... rewolucję - może warto poczytać o Robespierre? Sprawiedliwość czasem ma ostrze gilotyny !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. A w Poznaniu, na jednym ze znanych mi osiedli, srok jest zatrzęsienie. Kiedyś na spacerze naliczyłam 14 na jednym dużym trawniku...

    OdpowiedzUsuń
  3. widać znakomite warunki rozwoju. Ciekawe ile małego biednego ptactwa muszą zniszczyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. sroka to szalenie inteligentny drapieżnik, najchętniej zjada jajka młode ptaszki i inne mięsne potrawy.
    Bez wątpienia jest w przyrodzie miejsce na srokę - ale jak policzyli specjaliści na 17hektarów jedna sroka. Bladozielone ( niedouczone) spowodowały, że sroka została objęta ochroną - efekt już widać - załamała się populacja wielu drobnych ptaków śpiewających, a nawet nasz szary miejski chuligan - wróbel

    OdpowiedzUsuń