Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 stycznia 2011

Horacy




Non omnis moriar ( nie wszystek umrę), tak rzymski poeta zapewniał współczesnych i potomnych i nikt nie ma wątpliwości co do tego, że miał rację. Jego słowo przetrwało wieki. Nie mógł tego przewidzieć, przecież nie był jasnowidzem. Czy w związku z tym, był, być może, pyszny i zarozumiały? Czy też może zaklinał przyszłość i wyrażał głośno swoje marzenie?
Tyle pokoleń przychodzi, mija bezpowrotnie i odchodzi, a po nich nic nie pozostaje. Garstka szczęśliwców popycha świat naprzód, a ich imię pamiętane jest po wszystkie czasy. Wymieniać nie trzeba, bo to przecież oczywiste.
W każdym człowieku istnieje nieprzemożna chęć, by zostać pamiętanym, by nie przeminąć bez śladu, by zdziałać coś chlubnego. W każdym więc i we mnie. Wierzę, że każdy człowiek zmienia świat. Wierzę, że to właśnie wzajemne współistnienie utrzymuje homeostazę ludzkości i każdy z nas przyczynia się do jej rozwoju bądź upadku. Mam skromną nadzieję, że i moje słowo zmienia świat choć troszkę.
Jeśli Państwo uważają, że ten blog jest wart tego, by na niego zagłosować w konkursie Blog Roku, proszę oddać głos:

wyślij SMS o treści E00020 na numer 7122. Koszt SMS, to 1,23 zł brutto

Dochód z smsów będzie przeznaczony na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.

Horacy




Non omnis moriar ( nie wszystek umrę), tak rzymski poeta zapewniał współczesnych i potomnych i nikt nie ma wątpliwości co do tego, że miał rację. Jego słowo przetrwało wieki. Nie mógł tego przewidzieć, przecież nie był jasnowidzem. Czy w związku z tym, był, być może, pyszny i zarozumiały? Czy też może zaklinał przyszłość i wyrażał głośno swoje marzenie?
Tyle pokoleń przychodzi, mija bezpowrotnie i odchodzi, a po nich nic nie pozostaje. Garstka szczęśliwców popycha świat naprzód, a ich imię pamiętane jest po wszystkie czasy. Wymieniać nie trzeba, bo to przecież oczywiste.
W każdym człowieku istnieje nieprzemożna chęć, by zostać pamiętanym, by nie przeminąć bez śladu, by zdziałać coś chlubnego. W każdym więc i we mnie. Wierzę, że każdy człowiek zmienia świat. Wierzę, że to właśnie wzajemne współistnienie utrzymuje homeostazę ludzkości i każdy z nas przyczynia się do jej rozwoju bądź upadku. Mam skromną nadzieję, że i moje słowo zmienia świat choć troszkę.
Jeśli Państwo uważają, że ten blog jest wart tego, by na niego zagłosować w konkursie Blog Roku, proszę oddać głos:

wyślij SMS o treści E00020 na numer 7122. Koszt SMS, to 1,23 zł brutto

Dochód z smsów będzie przeznaczony na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.

niedziela, 21 marca 2010

Heraklit


Zwykle takie zdarzenia, jak urodziny skłaniają do przemyśleń. Zależnie od wieku solenizanta, przemyślenia te przyjmują rożny charakter. W pewnym wieku rozpoczyna się myślenie filozoficzne .

„Panta rei” ( wszystko płynie) powtarzam coraz bardziej świadomie za starożytnym filozofem, Heraklitem z Efezu. Odkrył to tak dawno (VI-V w.p.n.e), a my wciąż odkrywamy znaczenie tych słów na nowo. Heraklit przyjmował, że w świecie nic nie jest stałe. Wszystko się zmienia i rozpływa. Nie można dotknąć tej samej rzeczy dwa razy, tak samo jak nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Wszystko jest dynamiczne i choć trwa pozornie w niezmienionym stanie, to jednak zmienia się. Jest i go nie ma. Ta sama rzecz może zmienić się, przyjąć nową formę, więc jej już w zasadzie nie ma. Na to miejsce powstaje cos nowego.


Filozof przyjął , że symbolem przemijania i dynamiki jest ogień. On to zamienia się w powietrze i wodę. On jest początkiem wszystkiego, kiedy płonie i powodem śmierci gdy gaśnie. Człowiek składa się z wody, ziemi i ognia i umiera z braku tego ostatniego.
Wszystko w ludzkiej istocie jest w idealnej równowadze. Bo przeciwieństwa w nim istniejące, zgodnie się równoważą. Jakież to mądre.

Patrząc w swoją przeszłości ( czasami), oddaję Heraklitowi zupełną rację. Człowiek, jako część świata, zmienia się bardzo dynamicznie. Nie mówię o przemianach fizycznych, bo zwłaszcza w przypadku kobiet, po prostu nie wypada.
Zmienia się ludzki charakter, podejście do wielu spraw, rzeczy, ludzi, wydarzeń i jeśli tylko jest chłonny, zdystansowany i krytyczny- zmienia się na lepsze. Ileż dzięki zmianom można się nauczyć, przeżyć i zrozumieć…

Czy tego chcę czy nie, fizyczność, a zwłaszcza ona jest widoczna, zmienia się. Szczególnie boleją nad nią kobiety czując presję stworzoną przez kult ciała i młodości. Za chwilę, patrząc się w lustro, przyjmę te przemiany z uśmiechem.
Bo choć Heraklit mnie nie pocieszył przemijaniem, to Platon podniesie na duchu przypominając, że dusza człowieka jest źródłem prawdy, dobra i wszystkiego co cenne w człowieku.

Istnieją na świecie rzeczy które tak szybko nie przemijają, kiedy są prawdziwe:
miłość, przyjaźń, pamięć, dlatego życzę sobie w dniu moich urodzin (22 marca), byście tych trzech sobie nie skąpili dopóki pali się w Was ogień.

Heraklit


Zwykle takie zdarzenia, jak urodziny skłaniają do przemyśleń. Zależnie od wieku solenizanta, przemyślenia te przyjmują rożny charakter. W pewnym wieku rozpoczyna się myślenie filozoficzne .

„Panta rei” ( wszystko płynie) powtarzam coraz bardziej świadomie za starożytnym filozofem, Heraklitem z Efezu. Odkrył to tak dawno (VI-V w.p.n.e), a my wciąż odkrywamy znaczenie tych słów na nowo. Heraklit przyjmował, że w świecie nic nie jest stałe. Wszystko się zmienia i rozpływa. Nie można dotknąć tej samej rzeczy dwa razy, tak samo jak nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Wszystko jest dynamiczne i choć trwa pozornie w niezmienionym stanie, to jednak zmienia się. Jest i go nie ma. Ta sama rzecz może zmienić się, przyjąć nową formę, więc jej już w zasadzie nie ma. Na to miejsce powstaje cos nowego.


Filozof przyjął , że symbolem przemijania i dynamiki jest ogień. On to zamienia się w powietrze i wodę. On jest początkiem wszystkiego, kiedy płonie i powodem śmierci gdy gaśnie. Człowiek składa się z wody, ziemi i ognia i umiera z braku tego ostatniego.
Wszystko w ludzkiej istocie jest w idealnej równowadze. Bo przeciwieństwa w nim istniejące, zgodnie się równoważą. Jakież to mądre.

Patrząc w swoją przeszłości ( czasami), oddaję Heraklitowi zupełną rację. Człowiek, jako część świata, zmienia się bardzo dynamicznie. Nie mówię o przemianach fizycznych, bo zwłaszcza w przypadku kobiet, po prostu nie wypada.
Zmienia się ludzki charakter, podejście do wielu spraw, rzeczy, ludzi, wydarzeń i jeśli tylko jest chłonny, zdystansowany i krytyczny- zmienia się na lepsze. Ileż dzięki zmianom można się nauczyć, przeżyć i zrozumieć…

Czy tego chcę czy nie, fizyczność, a zwłaszcza ona jest widoczna, zmienia się. Szczególnie boleją nad nią kobiety czując presję stworzoną przez kult ciała i młodości. Za chwilę, patrząc się w lustro, przyjmę te przemiany z uśmiechem.
Bo choć Heraklit mnie nie pocieszył przemijaniem, to Platon podniesie na duchu przypominając, że dusza człowieka jest źródłem prawdy, dobra i wszystkiego co cenne w człowieku.

Istnieją na świecie rzeczy które tak szybko nie przemijają, kiedy są prawdziwe:
miłość, przyjaźń, pamięć, dlatego życzę sobie w dniu moich urodzin (22 marca), byście tych trzech sobie nie skąpili dopóki pali się w Was ogień.

wtorek, 5 stycznia 2010

Sokrates


Początek roku sprzyja porządkowaniu zawiłych spraw, myśli, wydarzeń a wreszcie kalendarza. Sprzyja również zastanawianiu się nad szybkim przemijaniem i życiem w szerszym, nie materialnym wymiarze.

Wróćmy do początków takich myśli.
Chciałam tu przypomnieć wybitnego, greckiego filozofa, żyjącego na przełomie IV i V w. p. n. e., ojca etyki- Sokratesa.

Nowatorstwo jego filozofii polegało przede wszystkim na tym, że jako pierwszy wyodrębnił dobra moralne, ponad wszystkie inne, a cnotę uznał jako dobro bezwzględne.

Sokrates uważał cnotę, jako cement, który wiążę szczęście z pożytkiem, bo tylko to co pożyteczne, może być naprawdę dobre.
To właśnie dobro bezwzględne, czyli cnota jest wiedzą, ponieważ wszystko zło pochodzi z niewiedzy i nieświadomości.

Sokrates dopuszczał, że nikt nie czyni zła umyślnie i ze świadomością, raczej z niewiedzy i głupoty. Można by z tym poglądem dyskutować w obecnych czasach, ale zakładajmy, że jest w tym przynajmniej część prawdy.

Ten starożytny myśliciel sformułował pierwsze zasady etyki, która z biegiem czasu klarowała się i precyzowała. Modyfikowana przez zmieniający się świat, zdobycze cywilizacji i religię.

Nasze czasy stały się dla etyki bardzo wrogie. Pogoń za dobrami materialnymi staje się dojmująca i frustrująca. Stan posiadania zbyt często wyznacza wartość człowieka. Ludzkość zatraca się w potędze techniki i cywilizacji zapominając o rzeczach tak mało popularnych jak przymioty ducha.

Wiara w człowieka nie pozwala mi myśleć, że taki stan rzeczy wynika ze świadomego działania ludzkości, bo przecież ona sama nie chce swojej degeneracji. Być może wynika to właśnie z braku wiedzy, która pozwala na większą manipulację masami, braku czasu i zadumy...
A wiec, czy Sokrates nie ma racji?


Na koniec przypominam zdanie, która wypowiedział Jan Paweł II w 2000 roku: „to tysiąclecie będzie tysiącleciem Ducha Świętego”. Cokolwiek miałoby to oznaczać, wierzę, w zwycięstwo przymiotów duszy nad materią.

Sokrates


Początek roku sprzyja porządkowaniu zawiłych spraw, myśli, wydarzeń a wreszcie kalendarza. Sprzyja również zastanawianiu się nad szybkim przemijaniem i życiem w szerszym, nie materialnym wymiarze.

Wróćmy do początków takich myśli.
Chciałam tu przypomnieć wybitnego, greckiego filozofa, żyjącego na przełomie IV i V w. p. n. e., ojca etyki- Sokratesa.

Nowatorstwo jego filozofii polegało przede wszystkim na tym, że jako pierwszy wyodrębnił dobra moralne, ponad wszystkie inne, a cnotę uznał jako dobro bezwzględne.

Sokrates uważał cnotę, jako cement, który wiążę szczęście z pożytkiem, bo tylko to co pożyteczne, może być naprawdę dobre.
To właśnie dobro bezwzględne, czyli cnota jest wiedzą, ponieważ wszystko zło pochodzi z niewiedzy i nieświadomości.

Sokrates dopuszczał, że nikt nie czyni zła umyślnie i ze świadomością, raczej z niewiedzy i głupoty. Można by z tym poglądem dyskutować w obecnych czasach, ale zakładajmy, że jest w tym przynajmniej część prawdy.

Ten starożytny myśliciel sformułował pierwsze zasady etyki, która z biegiem czasu klarowała się i precyzowała. Modyfikowana przez zmieniający się świat, zdobycze cywilizacji i religię.

Nasze czasy stały się dla etyki bardzo wrogie. Pogoń za dobrami materialnymi staje się dojmująca i frustrująca. Stan posiadania zbyt często wyznacza wartość człowieka. Ludzkość zatraca się w potędze techniki i cywilizacji zapominając o rzeczach tak mało popularnych jak przymioty ducha.

Wiara w człowieka nie pozwala mi myśleć, że taki stan rzeczy wynika ze świadomego działania ludzkości, bo przecież ona sama nie chce swojej degeneracji. Być może wynika to właśnie z braku wiedzy, która pozwala na większą manipulację masami, braku czasu i zadumy...
A wiec, czy Sokrates nie ma racji?


Na koniec przypominam zdanie, która wypowiedział Jan Paweł II w 2000 roku: „to tysiąclecie będzie tysiącleciem Ducha Świętego”. Cokolwiek miałoby to oznaczać, wierzę, w zwycięstwo przymiotów duszy nad materią.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...