piątek, 20 lipca 2012

Rób to co kochasz

15% Skolimów, zazdrość i dylemat czyli 
Adolf Dymsza- prawdziwy człowiek.

Dodek ze swoimi córkami, źródło: Dodek Dymsza, R. Dziewoński, LTW, Łomianki 2010

„(...) Śmiej się, o, bracie Dymszo! Na smutnym odpuście,
Śmiej się we dnie i w nocy i w wieczór i rano…
O, genialny wesołku, wielki drapichruście,
Daj nam wszystkim radość, którą Tobie dano!

Tę jasność, co się w biednej zatliła iskierce,
W szał rozdmuchanej, w czerwoną rozdmuchaj pożogę i
Śmiej się choćby Ci z tego pęknąć miało serce!
……………………………………
Ja też się kiedyś śmiałem… Ale już nie mogę…

Kornel Makuszyński
(za: Dodek Dymsza, R. Dziewoński, LTW, Łomianki 2010)

Męka człowieka, który musi zawodowo robić to, czego nie cierpi jest znany wielu czytelnikom. Dramatyczniejszym jest, gdy nie robi tego co kocha i do tego ma ogromny talent, a co słusznie może przynosić zasłużone profity.

*
Warszawa 1940 rok

Ulubieniec polskiej publiczności pracuje jako kelner w kawiarni aktorów filmowych na ulicy Złotej. Hitlerowska okupacja diametralnie zmienia jego życie. Nie narzeka, bo to nie w jego stylu. Z resztą, mogłoby być dużo gorzej. Niejednego już wywieźli do Oświęcimia, zamknęli na Pawiaku, czy „najzwyklej” rozstrzelano.  Wszyscy artyści gdzieś się rozpierzchli, pochowali, ale niektórzy nie zdążyli.

Pomimo trudnych warunków wojennych Dymsza musi zarabiać. Ma na utrzymaniu rodzinę: żonę, trzy córki, chorą nerwowo teściową. Wokół wciąż piętrzą się trudności związane z brakiem pieniędzy na podstawowe potrzeby. Coraz trudniej zdobywa się żywność i środki higieniczne. Tendencja ta dotyczy każdego Warszawiaka.

Sięgając pamięcią wstecz, Dodek, nie będący jeszcze Dodkiem, a Adolfem Bagińskim, miewał ciężkie chwile: „życie pełne trosk i walki o kawałek chleba z masłem i konfiturami”.  Mimo wszystko było  jakoś znośniej. Był sam i dbał tylko o siebie. Teraz serce mu się kroiło i zrobiłby wszystko by ulżyć swoim dzieciom w tej trudnej rzeczywistości.

Z.Z.A.S.P. wzywa do bojkotu scen jawnych.  Tylko niektórzy postanawiają wytrwać w swoim zawodzie. Dymsza bije się z myślami. Podziemna prasa udziela nagan i wyroków w sprawie niepokornych aktorów. Dodek radzi się swojego artystycznego guru, autorytetu szeroko uznawanego w środowisku-Stefana Jaracza. Jaracz- Majster  poleca  swojemu ulubieńcowi: „Rób to co kochasz”.

Nazwisko Dymszy jest potrzebne władzom okupacyjnym Warszawy do celów propagandowych. Naciskają  na niego. Straszą wywózką całej rodziny do obozu. Zawieszają mylne afisze z jego nazwiskiem. W prasie drukują nigdy nie udzielone wywiady z Adolfem Dymszą.
Szykanowany, naciskany, kryjący w żartach tragizm sytuacji-ulega i zaczyna grać.


 *

Orzeczenie Sądu Koleżeńskiego Z.Z.A.S.P-1945 rok

Sąd koleżeński na posiedzeniu w dniu 18. 07. I 20. 07.b.r.  rozpatrywał sprawę ob. Dymszy-Bagińskiego Adolfa.

„Biorąc pod uwagę stanowisko w teatrze i wysoka popularność ob. Dymszy, znaną dobrze jemu samemu, Sąd uznał że ob. Dymsza stał się złym przykładem dla szeregu mniej znanych i mniej wybitnych kolegów. Okoliczności te Sąd uważa za wysoce obciążające i postanowił wydalić  ob. Dymszę-Bagińskiego Adolfa ze związku Artystów Scen Polskich.
Zważywszy jednak, że ob. Dymsza-Bagiński w roku 1944 przyszedł z czynną pomocą Polskim Bojownikom Niepodległościowym, co stwierdzają przedstawione świadectwa-Sad zezwala ob. Dymszy-Bagińskiemu Adolfowi na ewentualny powrót do Z.Z.A.S.P. nie wcześniej jednak jak po upływie lat trzech, t.j. po 20.07. 1948r” (odczyt z dokumentu za : za: Dodek Dymsza, R. Dziewoński, LTW, Łomianki 2010)

Po rewizji wyroku zmieniono na :

1.     " 1.  Zawieszenie kol. Dymszę w prawach organizacyjnych na okres do dnia. 27. 07. 1948 r
2.       2. Nakazano kol. Dymszy występować pod trzema gwiazdkami do dnia 31.12.1945 roku
3.      3.  Kol. Dymsza obowiązany jest z każdego występu teatralnego, estradowego, filmowego, lub radiowego wyplacać ze swoich zarobków 15% brutto do kasy Zarządy Głónego Z.Z.A.S.P.  na cele charytatywne Związku do dnia 27. 07. 1947 r.

4.       Koledze Dymszy zezwala się na dalsze prace na scenach polskich".(odczyt z dokumentu za : za: Dodek Dymsza, R. Dziewoński, LTW, Łomianki 2010)

Dodam, że w Warszawie był spalony w nieoficjalnym bojkocie.

*
Okupowana Warszawa, po 1940 roku 

Pracuje jako aktor, dobierając repertuar starannie, często przemycając ukryte, krytykujące okupanta,  treści. Nie zgadza się na wszystkie propozycje. Odmawia współpracy z aktorem-kolaborantem Igo Symem. Jest wciąż lubiany, a dowody sympatii dostaje od polskiej publiczności, której daje krótkie chwile zapomnienia. Dzięki swoim możliwościom ratuje aresztowanych: Kittaja, Zimińską, Sygietyńskiego.


Aresztują Czesia Skonecznego. Koledzy wiedzą, do kogo się udać. Dodek, on jedynie może wydostać go z łap Gestapo. Dymsza, dobry kolega,  oczywiście zgadza się i idzie na Szucha. Jest urodzonym aktorem.  Za maską wesołego birbanta kryje strach, wstyd i wstręt. Tańczy, skacze, wygłupia się. Doskonały w swojej roli, rozbawia esesmanów do rozpuku. W efekcie Czesiu Skoneczny zostaje  nazajutrz wypuszczony.
Dodek powraca do kolegów. Wydaje się, jakby w ciągu kilku godzin przybyło mu kilka lat. Blady, roztrzęsiony. Płacze. Gdzie leży granica dobra i zła?


*

Powojenna rzeczywistość nie była dla  Adolfa Dymszy łatwa. Przez długie lata bronił się przed oskarżeniami o współpracę z Niemcami. Ile z tych oskarżeń  było prawdą możemy dowiedzieć się tylko w części. Czy nie istotną rolę grała tu zazdrość mniej zdolnych kolegów, którzy  przed wojną nie zrobili żadnej kariery, a po jej zakończeniu stali się twórcami nowej, socjalistycznej rzeczywistości? 
Nazwiska osób, które szczególnie mu zaszkodziły w postrzeganiu jego osoby po wojnie Dymsza nie ujawnił, choć bardzo cierpiał z ich powodu.  Wciąż był tym wspaniałym kolegą, lubianym i szanowanym przez wiernych przyjaciół. Z dumą i pogodą znosił szykany części środowiska artystycznego, odnajdując się na nowo poza Warszawą. Miał wielu zagorzałych obrońców, starych, sprawdzonych przyjaciół, którzy najlepiej wiedzieli, że Dodek był po prostu dobrym człowiekiem, wspaniałym ojcem, dobrym kolegą i samorodnym talentem sceny polskiej, który dotąd nie znalazł godnego następcy.


"Dziwak jestem"
„(...)Tragik, magik, z dumnym czołem,
Ja sam nie wiem, skąd się wziąłem. Ach!
A kiedy umrę,
Sam zrobię trumnę.
W różową trumnę
Sam się położę i sam pójdę na swój pogrzeb.
Sam, sam, choć nudno,
Fiut, ciut, cóz, trudno.
A potem znów wrócę skikać,
Znów wrócę fikać, ten sam”

Julian Tuwim
(Przedwojenna kreacja Adolfa Dymszy z kabaretu QPQ, koszmarny Teofil)

źródło: Dodek Dymsza, R. Dziewoński, LTW, Łomianki 2010

Podziękowania Panu Romanowi Dziewońskiemu za wspaniałą pracę jaką wykonał zbierając wszelkie informacje biograficzne na temat życia i twórczości Adolfa Dymszy w książce "Dodek Dymsza"

24 komentarze:

  1. Moniko,
    A. Dymsza robił to, co kochał. Szczęściarz! Zapytał mistrza. Dobrze, że go miał...
    Myślę, że granica jest w nas samych. A życie wystawi nam rachunek za wszystkie nasze wybory i decyzje. I zapłacimy. W twardej walucie.
    A. Dymsza też zapłacił.

    Krystian Zimerman przerywał koncerty i protestował przeciwko polityce i rządom w USA czy Rosji. A wielu słuchaczy opuszczało sale, bo nie chcieli mieszać polityki ze sztuką.
    Oni przyszli posłuchać li tylko pięknej muzyki.

    Czego oczekujemy od artystów? Kim naprawdę są dla nas - wyrocznią, punktem odniesienia, ukojeniem, wyzwaniem, przedmiotem kultu?
    Każdy sam musi znaleźć odpowiedź.
    Pozdrawiam! Ewa - Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. On ją znalazł i mam nadzieję, że nie żałował swoich kroków.
    Osobiście zawsze miałam do niego wielką sympatię i słabość. Mój dziadek, który był jego równolatkiem- uwielbiał go. Czasem lubił naśladować.
    Po wojnie wiedział o jego problemach, ale to nie przeszkodziło mu wielbić jego talent i osobę. Podobnie wiernych mu wielbicieli były tysiące.
    Dziadek przeżył wojnę i tak jak Dymsza miał na utrzymaniu rodzinę. Daleki był od sądów nad Dodkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za mądry komentarz Ewuniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Robić to co się kocha to jest właśnie frajda w życiu. Żeby jeszcze ludzie wiedzieli, co naprawdę kochają i całą swoją siłą parli do tego, to bylibyśmy najszczęśliwszym narodem. Oczywiście to utopia, ale może niektórzy przynajmniej będą próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy, którym się uda-szczęśliwcy. Ja próbuję, tyle że brak istotnego elementu- finansów :)

      Usuń
  5. fantastyczny blog!

    pozdrawiam
    Amandine
    filmdine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement i życzę powodzenia w prowadzeniu bloga.

      Usuń
  6. aro 50

    Moniko,
    Po niepowierzchownej lekturze Twojego postu
    najbardziej pozostanie mi w pamięci:
    Dramatyczniejszym jest, nie robienie tego co się kocha,
    i szczególnie gdy, do tego ma się ogromny talent.

    Moniko,
    Twój blog jest pod względem
    zamieszczanych wzorców postępowania,
    poruszanych tematów, które są
    jak diamenty w popiele nijakości
    pełnym plastikowych błyskotek,
    i pod względem
    przywoływania do pamięci postaci,
    o których, paradoksalnie okazuje się,
    że w sumie nic nie wiemy
    - jednym z najbardziej wartościowych blogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aro,
      Od Ciebie zawsze mogę spodziewać się komplementu. Bardzo Ci za to dziękuje. Ciesze się, że moje posty uznajesz za wartościowe, aż chce się pisać, nawet w tak nieblogowym okresie jakim jest lato :)

      Usuń
  7. Wzruszyłam się. Jako dziewczynka oglądałam serię "W Starym Kinie" z moją babcią. To były cudowne chwile, wspaniali artyści. Uwielbiałyśmy Dodka. Czasem każdy z nas staje przed trudnymi wyborami, może obecnie nie tak dramatycznymi...
    Pochopne sądy nad ludźmi bywają bardzo mylne.
    Przywołałaś swoim postem garść bardzo miłych wspomnień, dziękuję Ci. Będę zaglądać tu częściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne wspomnienia z dzieciństwa. Lubię do niech wracać. Lubię przypominać sobie twarze moich dziadków, kiedy patrząc na dawne filmy,przypominała im się przedwojenna beztroska i młodość. Może to właśnie urodziło mój sentyment.
      ciesze się z nowego czytelnika :)

      Usuń
  8. Dużo by pisać... Mężczyznom może łatwiej dokonać wyborów romantycznych, zginąć na wojnie, zostać sobie bohaterem, a niech sobie kobieta radzi sama. Dużo trudniej wziąć odpowiedzialność za rodzinę, gdy cierpi duma i godność, także dopóki nie będą mu udowodnione winy przeciwko Polsce, będę popierać jego postawę. Podejrzewam jednak, że gdyby takie winy istniały, prawdopodobnie AK zgładziłoby go w celach jak to się dziś ładnie nazywa, reklamowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle napisałam, a wszystko mi złośliwy internetowy chochlik usunął. W skrócie, chciłam powiedzieć, że Dymsza pomimo złamania zakazu ZZASP, okazał się bardzo pomocny wielu Polakom będącym w potrzebie. Na potwierdzenie jego udziału w pomocy AK i angażowaniu się w patriotyczne przedsięwzięcia, istnieją dokumenty i relacje świadków.
      Co najważniejsze- zachował twarz i dzielnie, honorowo zniósł wszystko co mu było dane.
      Adolf Dymsza z pewnością się pojawi jeszcze na moim blogu.

      Usuń
  9. Dymsza nierozerwalnie łączy się z moim dzieciństwem.. już tłumaczę, w czasach gdy w tv nadawano jeden a później dwa programy, program w "starym kinie" był jedną z perełek, pamiętam jak zawsze mimo bardzo młodego wieku zasiadałam by na wstępie wysłuchać opowieści przed.. a następnie oglądać z zapartym tchem spektakl przedstawiany nam przez tak znakomitych aktorów jak min. Dymsza, Bodo, Ordonówna, Ćwiklińska, Żabczyński.. i wielu wielu innych, których nazwiska przez swoją genialność wpisały się w pamięć.. do dzisiaj mam sentyment to starego kina i chętnie przypominam sobie filmy jeżeli tylko jest okazja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze to znam. Melodia "W starym kinie" i ludzik w czarnym garniturze z cylindrem, na sztywnych nogach, znika w czeluściach czarnego starodawnego kina. Miłe to wspomnienie.
      Dziękuję

      Usuń
  10. pisałam Ci już, ze uwielbiam międzywojnie i bardzo żałuję, że kino traktowano jako sztukę gorszego gatunku, bo dziś z wielkich aktorów teatru pozostało mało, za mało ...
    a ja znam Piotrka Dziewońskiego))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Owszem, "kultura wyższa" tych czasów podśmiewała się z imprez dla pensjonarek i gospodyń domowych. Z niektórych gwiazd ekranu robiono sobie żarty. Można o tym przeczytać w relacjach Magdaleny Samozwaniec.

    Piotr, czy taki cudowny, jak jego dziadek? Jeśli tak, to zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm ... no równie charakterystyczny ))
      do starego Dziewońskiego trudno doskoczyc))
      pozdrawiam serdecznie
      t.

      Usuń
    2. Pozostaję w zazdrosnym odczuciu :D

      Usuń
  12. Tak, jak zawsze wzruszające i powodujące zadumę :)
    Jenka

    OdpowiedzUsuń
  13. Jenko, tak jak zawsze Twoje zdanie jest dla mnie ogromnie cenne.

    OdpowiedzUsuń
  14. A. Dymszę uwielbiam, szczególnie w parze z E. Bodo. Choć obaj charyzmatyczni, nie przyćmiewali siebie nawzajem, lecz idealnie współistnieli na ekranie. Szkoda, że tak mało tych filmów... Ale tym większa radość z każdego ocalałego fragmentu.
    - zaduma

    OdpowiedzUsuń
  15. Moniko a co stało sie z innymi córkami -Anita zmarła,była znaną aktorką,a pozostałe?

    OdpowiedzUsuń
  16. Moniko czy wiesz co stało się z pozostałymi córkami aktora?Anita była znana aktorką,zmarła kilka lat temu.

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...