poniedziałek, 8 lutego 2010

Rotmistrz Pilecki






"Dlatego więc piszę niniejszą petycję,
By sumą kar wszystkich - mnie tylko karano,
Bo choćby mi przyszło postradać me życie
-
Tak wolę - niż żyć, a mieć w sercu ranę".
(fragment wiersza W. Pilecki)









Czy w naszych leniwych czasach jeszcze ktoś może wyobrazić sobie inną pracę, niż pogoń za pieniądzem? Ile życia musiałbyś mieć, żeby przeżyć to co przeżył Witold Pilecki w ciągu ostatnich 15 lat swojego życia?
Nie masz woli, nie masz sensu, nie masz czasu, nie chce ci się, jutro, potem… Obudź się, nie jęcz i działaj, twórz i pracuj nad sobą. Czy naprawdę historia musi się powtórzyć, żebyś udowodnił , że umiesz i możesz??

*
Napisać wiele, to też za mało, a i to zginie wśród internetowego spamu. Więc napiszę niewiele. Ja „każę” Ci pamiętać o Witoldzie Pileckim. Ja muszę kazać! Długo ten człowiek musiał czekać w kolejce do uzdrowienia jego pamięci. Wreszcie nadszedł czas, kiedy jego imię błyszczy w koronie orła.

Walkę swoją podczas II Wojny Światowej rozpoczął w „Kampanii Wrześniowej”, kontynuował ją w Warszawie biorąc czynny udział w organizacji Tajnej Armii Polskiej. W 1940 roku został aresztowany pod fałszywym nazwiskiem i wywieziony jednym z pierwszych transportów do Auschwitz. W obozie organizował tajny związek mający przede wszystkim na celu opanowanie obozu, gdy zaistnieją ku temu warunki.

"Podtrzymanie na duchu kolegów przez dostarczanie i rozpowszechnianie wiadomości z zewnątrz; zorganizowanie w miarę możliwości dożywiania i rozdzielania odzieży wśród zorganizowanych; przekazywanie wiadomości na zewnątrz oraz jako uwieńczenie wszystkiego - przygotowanie oddziałów własnych do opanowania [obozu] zrzucenia tu broni lub siły żywej [desantu]". ( cyt. W. Pilecki)

Zycie konspiracyjne było dla niego coraz trudniejsze, gdyż pętla wewnętrznego śledztwa w Auschwitz zaciskała się mu na szyi. Wobec powyższego oraz zrozumienia bezsensowności oczekiwania na ratunek z zewnątrz, postanowił uciec. Po ucieczce zajął się następną organizacją „NIE”, w poczuciu zbliżającej się okupacji sowieckiej.

Dzięki jego świadectwu, powstały pierwsze raporty o bestialstwie w Auschwitz. W 1944 stanął do walki w Powstaniu Warszawskim. Po klęsce, aresztowany przez Niemców jako oficer AK. Po amnestii w 1945 roku, zgłosił się do II korpusu gen. Andersa we Włoszech.
W tym samym roku dostał rozkazy powrotu do kraju z zamiarem tworzenia sieci konspiracyjnej przeciwko szalejącemu w kraju NKWD i UB, oraz ratowania Akowców i ich przystosowywania do nowych warunków powojennego życia. Działał tylko 2 lata.

Po aresztowaniu przez UB został poddany strasznym torturom, mającym na celu złamanie woli aresztanta i wydobycie wszelkich informacji. Przesłuchaniom tak strasznym, że nawet sam Pilecki mówił, że „Oświęcim to była igraszka”. Nie dały one jednak oczekiwanego przez UB rezultatu, a więc przyznania się do zarzucanych mu win. Pozostał do końca niezłomny, dzielny, dumny, choć obdarty do końca z resztek człowieczeństwa.

Proces, „mord sądowy” , odbył się w 1948 roku, ze z góry wiadomym końcem. Skazał Witolda Pileckiego na karę śmierci. Uznano go winnym szpiegostwa na rzecz innego mocarstwa, i zdrady.

Wyrok ten wykonano w tym samym roku, strzałem w tył głowy. Miejsce jego pochówku jest dotąd nieznane.


Przez wiele lat jego postać była na czarnej liście zapomnianych. Starania wielu osób, w tym jego córki, o rehabilitację nie dawały żadnych rezultatów.

Jego historia musiała cierpliwie poczekać do ostatniego tchnienia „ bratniego ustroju”.

Polecam stronę o Witoldzie Pileckim:

http://www.rotmistrzpilecki.pl

3 komentarze:

  1. To piękna postać.

    OdpowiedzUsuń
  2. aro 49

    Witold Pilecki
    przez swój spryt był uznany za tak niebezpiecznego człowieka dla systemu stalinowskiego (i w ogóle wszelkich układów), że ówczesny premier PRL Józef Cyrankiewicz napisał list, który odczytano podczas rozprawy sądowej:
    "Gdyby oskarżony zechciał powoływać się na mnie, na moją znajomość z Oświęcimia, nie może to absolutnie w żadnym wypadku zmniejszyć jego winy i nie może spowodować złagodzenia wyroku. Oskarżony Witold Pilecki jest wrogiem Polski Ludowej, jest bardzo szkodliwą jednostką, dlatego powinien ponieść najwyższy wymiar kary."
    I nawet dla rządzących dziś sił w Polsce i w Europie jest postacią niewygodną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mala dygresja, rotmistrz Pilecki do obozu trafił na wlasne życzenie, a nie przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności.
    Polecam książkę "Ochotnik do Auschwitz"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...