niedziela, 16 stycznia 2011

Titine

Historia piosenki, która miała kocie życie. Umierała i rodziła się ponownie kilka razy, a za każdym razem dostawała nowe, inne oblicze. Jako dziecko, nuciłam ją sobie pod nosem, podobnie i moi rówieśnicy. Nikt z nas nie wiedział, jaka Titine jest ważna.

Z urodzenia Francuzka, skomponował ją Leo Daniderff, na początku lat dwudziestych, na potrzeby francuskich kabaretów. Rzewna piosenka francuska, jak każda inna, miała przez jakiś czas powodzenie. Lecz jak to bywało w kabarecie, publiczność szybko nudziła się, nawet przebojami.Trzeba było stale wymyślać nowe, nieznane numery, a stare odchodziły do lamusa, tak i Titine. Na szczęście to, co w Paryżu już przebrzmiewało, w innych stolicach, rodziło się jako nowa moda. Paryskie kabarety były inspiracją dla innych, z całej Europy.

Nie dziwi więc fakt, że przebywający w tym czasie, w Paryżu Andrzej Włast, napisał polski tekst do znanej melodii Titiny i przeszczepił ją na grunt polski. Odtwórcą tego utworu, stał się młody i początkujący podówczas Eugeniusz Bodo. 16 lutego 1924 roku, w siedemdziesiątym trzecim programie teatrzyku "Qui Pro Quo", zaprezentował ją publiczności i Titine stała się jego pierwszym, wielkim szlagierem. Ten przebój wyniósł młodego Bodo na falę popularności. Odtąd ten, nie mógł narzekać na brak angażu. Kolejno dopisywane, coraz rubaszniejsze i odważniejsze zwrotki, zapewniały publiczności doskonałą zabawę.

W Paryżu pewien muzyk młody,
Co w biedzie żył od wielu lat,
Za głosem idąc nowej mody,
Raz przy pianinie siadł.
I od niechcenia skomponował
Piosenkę dla najdroższej swej.
I rzekł: „Oto piosenka nowa,
Więc dziś ją jeszcze śpiewać chciej”.
Tej nocy cały Moulin Rouge
Z pieśniarką nucił już:

Nazywam się Titine, Titine, ach, Titine,
Kto poznał tę dziewczynę, pokochać musi ją.
Pragnienie ma jedyne, Titine, ach, Titine
Mieć szczęścia odrobinę, mieć pierwszą miłość swą…
Aa-aa-aa-aa! [...]


Okazało się, że i Francja niezupełnie zapomniała o Titinie, bo w czerwcu 1937 roku, odgrzano przebój na nowo, w Chanson de Paris. Mauric Chevalier stał się najbardziej znanym francuskim wykonawcą Titine. 

Odnowienie popularności piosenki, stało się za przyczyną „niezupełnie niemego” filmu pt.  „Dzisiejsze czasy” z roku 1936, z Charlie Chaplinem w roli głównej. „Niezupełnie” dlatego, że jedyną sceną dźwiękową tego filmu, była właśnie scena z piosenką Titine, wykonywaną przez Chaplina. 

Co prawda bełkotliwy zlepek słów pochodzących z kilku języków był mało zrozumiały, to piosenka, dzięki komicznemu wykonaniu, stał się światowym szlagierem.


Po kilkunastu latach od chwili pierwszego, polskiego wykonania Titine przez Bodo, zrodziła się ponownie. Tym razem wyszła spod pióra Mariana Hemara, z rewelacyjnym tekstem, w mistrzowskim wykonaniu Ludwika Sempolińskiego. 

Zmieniono jej tytuł na „Ten wąsik”, a z kabaretowej, z początku rzewnej, potem krotochwilnej, komicznej, rubasznej, stała się piosenką polityczną.

„Sempoliński zaznaczył w swoich memuarach, że opracowanie tego utworu (którego treścią było podobieństwo wąsika Hitlera do Chaplina) kosztowało go dużo wysiłku, „zwłaszcza połączenie ruchów i gestów Chaplina z jego wewnętrznym smutkiem i melancholią.”




Zważywszy na sytuację polityczną przed wybuchem II wojny światowej, taka parodia ówczesnej polityki była przez publiczność pożądana. Już z początkiem wojny, Sempoliński zrozumiał, że parodia Hitlera, nie ujdzie mu płazem. Gestapo rozpoczęło poszukiwania wroga Rzeszy. Cudem uciekł z Warszawy do Wilna. Niestety i tam nie był bezpieczny. „Kabaretowy wąsik” wisiał nad nim jak złowieszcza chmura, przez cała wojnę, ale tą historią zajmę się już w innym poście. 

Podobnie Marian Hemar, twórca tego, popularnego utworu, nie mógł być spokojny o swoje życie. Pisał w swoich pamiętnikach: 

„po trzech miesiącach otrzymałem jako człowiek Pen Clubu zezwolenie na zamieszkanie w Bukareszcie. Tutaj ktoś mi pokazał wydaną w Rzeszy książkę, w której pisano o proteście niemieckiego ambasadora von Moltke przeciw mojemu antyhitlerowskiemu programowi. Zrozumiałem, że mogę być poszukiwany przez Niemców.” 
 Poszukiwany był nie tylko w Polsce, ale i we wszystkich państwach, które zalała niemiecka inwazja.


Tak oto skromna Titine, smutna francuska piosenka, stała się odciskiem na hitlerowskiej pięcie. Bojowniczką o dobrą sprawę. Po prostu nieśmiertelną Titine…


Bibliografia:
"Powróćmy jak za dawnych lat" Historia polskiej muzyki rozrywkowej lata 1900-1939, Dariusz Michalski, Iskry, Warszawa 2007

Ja, kabareciarz Marian Hemar od Lwowa do Londynu, Anna Mieszkowska, Muza SA, Warszawa 2006

12 komentarzy:

  1. Motko miła
    Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem o następnego Twojego bloga - jest jak zwykle perfekcyjny.
    Moim zdaniem Sempoliński lepiej wykonał tą piosenkę od Chaplina
    Wzruszające, zastanawiające i pouczające ...

    ( tzinww ) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aro 49

    Moniko!
    Ta piosenka jest dla mnie wielkim przebojem a Ty przytoczyłaś mi teraz ciekawą jego historię, nad którą wcześniej się nie zastanawiałem.
    Do tej pory znałem tę piosenkę tylko z wykonania Chaplina.
    Nie znałem w ogóle jej początków, że była skomponowana przez francuza Leo Daniderff’a.
    Myślałem, że była utworem skomponowanym na potrzeby filmu Charlie Chaplina i, że po nim stała się wielkim przebojem.
    Innych wersji też nie znałem. I nie byłem świadomy, że była wykonywana przez Ludwika Sempolińskiego z tekstem Mariana Hemara, i życiowych kłopotów Hemara i Sempolińskiego związanych z napisaną treścią tekstu i wykonywaniem jej.
    Uzupełniłaś moją wiedzę o piosence, którą bardzo lubię. :-)
    Bardzo za ten wpis dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chaplina lubię za to chociażby, że urodził się tego samego dnia co ja:). Sempoliński jest świetny w Titinie, a jego wigor zadziwia mnie do dziś. Dzięki za przybliżenie historii Titiny. Niby coś wiedziałam, niby coś słyszałam, ale teraz mam jasność.

    P.S. Gratuluję wysokiej pozyzji blogowej:)
    Śiskam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie..

    Krótko pisząc, jeśli chodzi o konkurs Blog Roku 2010 - jesteśmy dymani.. Janusz Korwin-Mikke ustawia pierwszą 10
    w kategorii "Polityka i społeczeństwo"..
    Tu napisałem jak:
    http://weszsie.pinger.pl/

    Ja już wysłałem skargę do organizatorów..
    Mogę na Ciebie liczyć??

    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze coś ciekawego się tu dowiem. Titine znam od dziecka. Teraz mam jak w banku, będzie za mną cały dzień chodzić i będę nucić pod nosem (bez wąsika...jeszcze ;-)). Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Patryku:
    Nie wszystko co jest niemoralne, zabronione jest regulaminem, a z moralności rozlicza nas tylko sumienie, ewentualnie ksiądz, jak kto woli.
    Zasada fair play jest umową dżentelmenów, ale czasem inni wolą zasadę, że cel uświęca środki.

    Takie, jak te ostatnie działania, uważam za niegodne. Mój blog jest wolny od tego typu rozgrywek i nie chcę brać w nich udziału.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje z okazji dostania sie do trzeciego etapu konkursu na Blog Roku 2010. Trzymam kciuki i zahłosuję w kolejnym etapie. Masz bardzo ciekawy i wart wyróżnienia blog.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mota, ja także gratuluję. Jestem z Tobą. Trzymam kciuki. Cieszę się, że choć jeden z tych blogów, na które stawiałam, przeszedł, i to w takim stylu. Pokrzepiające. Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero Cię odkryłam, a już wiem, że jesteś "bratnią duszą"... Już jestem pewna, że będę tutaj zaglądać, by przenieść się innego świata... może nie lepszego, ale bardziej przyswajalnego.
    Mamy podobną wrażliwość, czemu się wcale nie dziwię... Cieszę się...
    Paskudka

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy:

    Sempoliński wykonał tą piosenkę zupełnie inaczej. Inna myśl, inne przesłanie, inny cel. I naprawdę trudno mi ocenić, kto wykonał ją lepiej. Przecież nie można odebrać Chaplinowi mistrzostwa fachu i wirtuozerii w niemym kinie, z którym tak trudno było mu się rozstać.
    Dla niego ta piosenka, pewnie, też była ważna, choćby ze względu na epizod dźwiękowy.
    Myślę,że "Titine" można traktować, jako próbę udowodnienia zbędności słów. Przecież, pomimo niezrozumienia tekstu, każdy wie, o co mu chodzi w tej piosence. Czyż to nie jest mistrzostwo?

    OdpowiedzUsuń
  11. Marguś-
    cała przyjemność po mojej stronie

    Aro 49-
    cieszę się, że mogłam Ci tą historię opowiedzieć.

    Diuk-
    wersje Titiny wykonywane przez Sempolińskiego, są niestety powojenne. Jestem prawie pewna tego, że różni się od przedwojennego. :)

    bestyjeczko-
    taki "titinowy" mam cały tydzień :D

    slavkosnip-

    dziękuję za czytanie i uznanie i polecam się pamięci :D

    Jolu-

    Bardzo się cieszę i czuję się wyjątkowo wyróżniona.

    Paskudko-
    z radością zawsze witam nowego czytelnika. To mnie zawsze pokrzepia.

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...