czwartek, 28 lipca 2011

Hiszpania w Krakowie

Anna Maria Wazówna , Marcin Kober, Patrimonio Nacional


Lato, może nie gorące, ale za przyczyną wyżu znad Hiszpanii, stało się w  Krakowie wyjątkowo „ciepłe”. Wszystko to za przyczyną wspaniałego pomysłu pokazania Polakom części historycznego dziedzictwa Hiszpanii. W Muzeum Narodowym w Krakowie, właśnie trwa wystawa, jakiej dawno nie było.
Skarby Korony Hiszpańskiej.

Została zorganizowana we współpracy z Patrimonio Nacionale de Espana ( Dziedzictwa Narodowego), a patronat nad nią objęły głowy obu państw- Polski i Hiszpanii.

Zaskakujące jest to, że na plakatach ogłaszających wystawę, których, ku mojej uciesze jest wiele, zaznaczono mocny akcent polski. Zapewnie znalazł się on nie przez przypadek.

Wizerunkiem promującym to wydarzenie kulturalne, jest portret malutkiej Anny Marii Wazówny, siostry Władysława IV, króla Polski i córki Zygmunta III Wazy, króla i ojca Władysława, co zapewne wszyscy wiedzą :-).
Portret ten znalazł się w zasobnych zbiorach korony hiszpańskiej z tego powodu, że ciotka małej królewny, była żoną króla Hiszpanii Filipa III, a zarazem siostrą królowej Polski, a żony Zygmunta.

Wizerunki takie, nie były niczym dziwnym. Utrwalanie latorośli  w tym wieku, było praktyką dość częstą, a nawet pożądaną w rodach królewskich. Pamiętać należy, że był to jedyny sposób utrwalania dzieciństwa, które, jak sami wiemy, tak szybko mija.
Dla Małgorzaty ( królowej hiszpańskiej), musiała być to ckliwa pamiątka.
Prócz tego miłego akcentu, który łechce naszą oczywistą dumę, są inne, na miarę światową, skarby.
Na zbiór wystawowy złożyły się eksponaty z przestrzeni kilku wieków, stylów i dziedzin: zbroje, rzeźby, obrazy, sztuka użytkowa.

Ponieważ moje zdanie jest tylko zdaniem laika, a fachowcy z pewnością wybaczą mi nieścisłości i nieplanowaną ignorancję, jednak po obejrzeniu zbiorów czuję niedosyt. Po tej smacznej zakąsce, ma się ochotę na danie główne. Danie głownie owszem istnieje, lecz w Hiszpanii, a na taką wycieczkę nie wszyscy mogą sobie pozwolić. Z drugiej, jednak, strony, rozumieć należy i docenić starania organizatorów w sprowadzeniu tak cennych zabytków. Przedsięwzięcie jest imponujące.

ECCE HOMO, Tycjan, 1560, Patrimonio Nacional

Całości splendoru dodają malarskie wspaniałości takich mistrzów jak: El Greco, Verones, Tycjan, Tintorett, Zurbaran, Riber, Morales, Velasquez, Goya.

Obcowanie z dziełami tak wielkimi, jest przeżyciem niezapomnianym i wzniosłym. Dotykanie historii, która tworzy świat, zbliżanie się na wyciągnięcie ręki do płócien najznakomitszych mistrzów to nie lada okazja, unikalna i warta obejrzenia.

Gorąco zachęcam do odwiedzenia wystawy, która wciąż trwa. 

6 komentarzy:

  1. uwielbiam historie,moge czytac i ogladac wciaz i wciaz,dzie tylko nie zagladam zaraz lece do muzeum nacziseszyc oczy.moze wybiore sie do hiszpani-mojej milosci;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W Krakowie będę dopiero we wrześniu. może jeszcze uda się zajrzeć na tą wystawę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, Korona najcenniejsze zbiory zachowała dla swoich turystów ... Warto by zobaczyć dla kunsztu malarskiego bardziej

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię jak jesteś :) że też nie ma mnie w Krakowie :/

    OdpowiedzUsuń
  5. majowa babciu-
    jeśli tylko masz możliwość do Hiszpanii, to tylko powiedzieć- zazdroszczę. Poczekaj tylko na powrót dzieł z Krakowa, bo pewnie, ich nieobecność jest wielce zauważalna. Tak jak u nas zauważalny brak "Damy z gronostajem".

    Tabu-

    We wrześniu jeszcze będziesz miała okazję. Wystawa kończy się w październiku. :)

    diuk-
    zapewne jest to oczywiste, że najlepsze smaczki zostawia się na miejscu. Chociaż nasz Da Vinci wędruje po świecie i nie może powrócić. A mnie tęskno. :)

    Margo-
    lubię tu być....
    A w Krakowie miałaś być? Będziesz pewnie....

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety do Krakowa ja też mam deczko :)

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...