poniedziałek, 17 lutego 2014

"Zorkownia" Agnieszki Kalugi, czyli na chwilę otwarte niebo.


W hospicjum jest pełno zajętych łóżek. W hospicjum jest pustka pustych łóżek. Pojawiają się i odchodzą terminalnie chorzy. Rzadko który z nich odchodzi do życia.
Są lekarze „białe kolumny”, „najbardziej samotni”. Są pielęgniarki, które czasem zapominają o noszeniu w kitlu empatii. Są także szafarze posługi duchowej, jak cienie; za monumentalne, za smutne. Wreszcie wolontariusze. Reszta przychodzi bo nie chce, a musi.
Hospicjum wymaga ciszy i delikatności. Oczekuje lekkości kroków gdy panoszy się ból. Spodziewa niewidzialności materii gdy zapalone są świece. I żyje.
Pojawiają się pacjenci. Każdy ma imię i inny życiorys. Każdy ma niepowtarzalny charakter i reakcję wobec faktu. Wady? Okazują się nieistotne.
Doświadczając choroby i bólu, w gratisie otrzymując upokorzenia. Samotny spacer chorego ku ostateczności rozrywa więzi ze światem. Krępuje niemocą bliskich. Miażdży.

Eteryczny człowiek odwiedza sale. Wolontariuszka. Nie wybiera, nie selekcjonuje. Otacza jak powietrze, nienachalnie poznaje- „zna swoje miejsce”. Potem trzyma za rękę gdy boli. Całuje w czoło, pieczętując przyjaźń. Mostem łączy śmierć i życie. Rosną jej skrzydła. Z potrzeby serca, zwykłej ludzkiej życzliwości nagina bezduszne zasady. „Nie wolno” wobec śmierci- jakież to staje się trywialne.
Zorkownia, Zorka, Zoreczka- siedziba pięknego ducha. Zarzewie nadziei w sprawach beznadziejnych na kształt świętej Rity. W końcu klucz do oswojenia strachów starych jak cała ludzkość.

Pstryk


Książka ta jest jak utwór muzyczny. Ludzie pojawiają się jak nuty. Krótsze żywoty i dłuższe, ósemki, półnuty. Dźwięczą i przemijają. Zmiany rytmu jak w wariacji z ciągłym tykaniem metronomu w tle. Każda nuta ma swój czas i brzmienie. Prawdziwa symfonia życia. Nie ma tu głównego bohatera, jest ich wielu, tak samo ważnych. Motywem łączącym wszystkie historie są wolontariusze. Atomek jest jednym z nich. Zaznacza się akcentem w większości historii. Zapisany gdzieś na marginesie jego los, napawa optymizmem i wiarą w dobre zakończenia.

Autorka stosuje oszczędną narrację. Sens nie ginie w potokach słów, ani opisów. Nieformalny, blogowy styl jest zaletą z wielu powodów. Skupia się na emocjach. Te próbuje łowić i opisać najprościej jak się da. Tak po ludzku, na bieżąco. Krótkie, wręcz ascetyczne zdania, obdarte do kości z ozdobników, jak pacjenci ze złudzeń. Minimalizm w stylu Wisławy Szymborskiej podkreśla emocjonalną inteligencję autorki i psychologiczną intuicję. Krótkie rozdziały, przejrzystość i lekkość stylu zdają się być celowymi zabiegami zachęcającymi do czytania. W zetknięciu z ciężkością i ważnością tematu, to mądre działania świadomej literacko osoby.
Agnieszka niewiele mówi o sobie, nie cechuje wyraźnie swoją osobowością historii pacjentów. Jest przeźroczysta, pokorna i skromna. Ujawnia tylko najbardziej traumatyczne wydarzenie ze swojego życia, do którego wciąż powraca. Ono staje się początkiem, motorem i mostem łączącym ją z cierpiącym człowiekiem.
Umierającej córeczce obiecuje, że będzie dzielna, że bez niej da sobie radę. I daje. Odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości, którą musi się podzielić. Chce nią obdarować kogoś, kto najbardziej tego potrzebuje. Tak trafia do hospicjum.
Poznaje je od podszewki. Stąpa lekko, delikatnie jak kot. Amortyzuje bezduszne hospicyjne procedury, które odzierają ludzi, za życia i po śmierci, z godności. Doskonale wie, że jej działania nie są wystarczające. Zorki jest za mało. To jej jednak nie zraża, bo wie, że warto. Każdy człowiek jest jedyny, niepowtarzalny i wartościowy. Na redukcję pacjenta do jednostki chorobowej nikt w hospicjum nie daje zgody. Zorka idzie dalej. Taktownie i bez presji poznaje swoich podopiecznych. Ma klucz do prawie każdego z nich. Bez strachu wchodzi z nimi w bardziej zażyłe relacje, wyznaczając granice swojego bezpieczeństwa. Chłonięcie emocji jak gąbka jest niebezpieczne. Pacjent to nie tylko kłębek cierpienia. To osobowość, która, choć z wyrokiem, żyje całym sobą. Ma marzenia i plany. Posiada pragnienia. To osoba reaktywna, która umie przystosować się rzeczywistości, która odkrywa w sobie pokłady nieuświadomionej dotąd siły. Agnieszka to dobrze wie. Pozwala pacjentowi być sobą. Posiada niezwykłą umiejętność słuchania. Czasem tylko milczy. Budzi zaufanie. Nierzadko jest brakującym, niezbędnym elementem w komunikacji między chorym, a jego bliskimi.


„Zorkownia” to dowód na początek głębokich, pozytywnych zmian mentalności ludzkiej. Wyraźnie zwraca uwagę czytelnika jak wiele złego przynosi ze sobą myślenie stereotypowe. Jak dotkliwie są doświadczani chorzy poprzez zaniedbania i obojętność zdrowych. Nie wszyscy pamiętają, że los szyderczo umie śmiać się z każdego z nas. Zorka odważnie wchodzi na tereny okryte wstydliwym „tabu”. Miłość, sex i choroba.

Opowieść Agnieszki to na nowo opowiedziany „Oddział chorych na raka” Aleksandra Sołżenicyna. Nie można tego porównania pominąć. Podobne miejsce, podobne problemy. To samo upokorzenie, ból i strach. Ta sama śmierć. Dzieło napisane w latach sześćdziesiątych, zakazane w ZSSR. Obnaża bezduszność szpitala w stosunku do ciężko chorych, wyrzucanych na margines życia. Wobec wizji Sołżenicyna, wizja Agnieszki Kalugi jest z goła inna. Bardziej jasna, optymistyczna, pomimo ogromu nieszczęść. Więcej tu powietrza, mniej zawiści i zazdrości. Jest zapach wiosny i kwiatów. Ona sama jest kwiatem. Umie dostrzec otwierające się na chwilę niebo.


Hospicjum, takie miejsca naprawdę istnieją. Tam kipią ludzkie emocje. W takich miejscach pojawia się spełnienie i szczęście. Pojawia się żart i uśmiech. Ogrom wdzięczności, przyjaźń i zrozumienie. Najmniej tam śmierci. To nie paradoks to właściwe widzenie porządku rzeczy. Każdy tam zna swoje miejsce. Trzeba to tylko zobaczyć oczami Zorki. Trzeba tylko chcieć spojrzeć i przestać być samolubem. Boże daj nam tysiąc Zorek.


Agnieszko życzę Ci i wszystkim nam, żeby tą książkę przeczytało jak najwięcej osób i dziękuję z głębi medycznego serducha.

środa, 12 lutego 2014

III Konkurs Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej w Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UŚ


9 kwietnia 2014 r., w ramach 10. Studenckiego Festiwalu Nauki Uniwersytetu Śląskiego, Koło Naukowe Rusycystów „Rosyjska Ruletka”, działające przy Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UŚ, zaprasza młodzież szkół ponadgimnazjalnych do udziału w III Konkursie Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej. Celem Konkursu jest przybliżenie twórczości znanych pisarzy rosyjskich, zachęcenie młodzieży do czytania oraz kształtowanie umiejętności wykorzystania zdobytej wiedzy.
Konkurs przyjmie formę testu, składającego się z pytań otwartych i zamkniętych, które będą dotyczyć analizy, treści i wymowy ideowej jednego z dzieł literatury rosyjskiej – zarówno klasycznej, jak i współczesnej. W trzeciej edycji Konkursu Organizatorzy proponują następujące dzieła literatury rosyjskiej:
  • Antoni Czechow: Wiśniowy sad
(wydanie dowolne)

  • Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata
(tłum. I. Lewandowska, W. Dąbrowski, wydanie dowolne)

  • Aleksandr Wampiłow: Polowanie na kaczki
(tłum. R. Śliwowski; tekst dostępny m.in. w miesięczniku „Dialog” (nr 11/1973) oraz
w książce: Aleksandr Wampiłow, Dwadzieścia minut z aniołem i inne utwory sceniczne, tłum. G. Strumiłło-Miłosz i in., Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1980)
  • Ludmiła Pietruszewska: Jest noc(tłum. J. Czech, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2012)

  • Władimir Sorokin: Cukrowy Kreml(tłum. A. Lubomira-Piotrowska, Warszawa: W.A.B., 2011)

  • Moskwa Noir
    (red. N. Smirnowa, J. Goumen, tłum. E. Skórska, Warszawa: Claroscuro, 2011)


W Konkursie może wziąć udział każdy uczeń szkoły ponadgimnazjalnej, który w terminie określonym przez Komisję Konkursową wyśle na adres: konkurs@rosyjskaruletka.edu.pl zgłoszenie zawierające imię, nazwisko, adres e-mail, telefon kontaktowy, nazwę i adres szkoły oraz tytuł wybranej lektury. Komisja zastrzega sobie prawo odrzucenia zgłoszeń zawierających niepełne dane. Zgłoszenia można przesyłać do 31 marca 2014 roku.
Zwycięzcy Konkursu otrzymają dyplomy i nagrody rzeczowe.
Regulamin Konkursu dostępny jest na Portalu „Rosyjska Ruletka”: www.rosyjskaruletka.edu.pl
Wszelkie pytania prosimy kierować do koordynatorów projektu:
Lidia Mięsowska: lidia.miesowska@us.edu.pl

Anna Tyka: anna.tyka@us.edu.pl

niedziela, 2 lutego 2014

II etap w konkursie Blog Roku 2013


Trwa II etap głosowania w konkursie Blog Roku 2013. Do konkursu zgłoszono wiele ciekawych blogów o rożnej tematyce, ale też widzę, że pojawiają się także znane i uznane. Sfera blogowa jest jak pajęczyna. Blogujemy, surfujemy i prędzej czy później trafiamy na siebie, choć raz.

Cieszę się, że kategoria Kultura została ocalona. Mam w tym swój udział. W październiku odbyło się spotkanie blogerów, którzy zadecydowali o kategoriach jakie pojawią się w tegorocznym konkursie.
Było gorąco. Mnóstwo propozycji i pomysłów. Osobiście najbardziej zaangażowana byłam w obronę kategorii najbliższej memu sercu.
Nie podobało mi się ubiegłoroczne powiązanie Kultury z Twórczością Literacką. Z kategorii zrobił się groch z kapustą, a swobodna twórczość, czasem niskiego lotu, zagłuszyła blogi, które mają wiele do powiedzenia w kwestii kultury.
W tym roku nie popełniono już tego błędu. Być może popełniono inne, ale to się okaże po konkursie.

W tym roku, tak jak w poprzednim kibicuję jednemu blogowi szczególnie.
Startuje po praz trzeci i wierzę, że po raz trzeci znajdzie się w finałowej trójce. Tym razem życzę mu ogromnej wygranej, bo do trzech razy sztuka.
Blog startuje w kategorii Twórczość Artystyczna, ale nie ogranicza się tylko do eksponowania swoich prac.
Prowadzony jest przez wyjątkowego człowieka pełnego pasji i miłości- Grzegorza Stykowskiego. Pomijając walory techniczne i artystyczne, które są na najwyższym poziomie, blog jest swoistą opowieścią życia. Grzegorz tworzy niesamowite obrazy rzeczywistości. Zaklina w jednej klatce emocje i dynamikę. Historię, którą opowiada cudownie ciepły człowiek, mąż i ojciec można oglądać obraz po obrazie bez znudzenia. Dlatego zagłosujcie na nich. Ja już to zrobiłam. J00039, na numer 7122.



Zdjęcie pożyczone od lifenotes.pl, głosujcie: J00039

W mojej ulubionej kategorii Kultura pojawiło się wiele ciekawych blogów- prawdziwy raj dla wielbicieli ambitnej rozrywki. Ogrom książkowych blogów zadaje kłam stwierdzeniu, że Polacy nie czytają książek. Wystarczy zanurzyć się w blogosferę, a teza ta runie.
Na blogu: www.artdone.wordpress.com znajdziecie opisy wielu ważnych wystaw w Polsce i Europie, warto go odwiedzić.
Mój znajomy i konkurent z 2011 roku www.uszatyfotel.pl zgłosił się do konkursu. Polecam Waszej uwadze ten blog, prowadzony z pasją, spójnie i z zacięciem. Kojarzy mi się z dawnym Przekrojem. Co prawda nie wiem, gdzie ten fotel ma uszy, ale za to na pewno jest wygodny.
Wreszcie www.nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com. Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła tego bloga. Blog ku pamięci zapomnianych przedwojennych gwiazd.


Głosujcie na blogi, wysyłajcie smsy. Pomóżcie blogerom osiągnąć sukces i nawet sławę.

Co prawda ja pozostałam w swojej niszowej „mysiej dziurce”, a nagroda mi w tym nie przeszkodziła. Pozostałam oporna na sukces. Mimo tego życzę wszystkim spełnienia marzeń i tych blogowych i tych życiowych, zaznaczając jednocześnie, że wszystko w waszych rękach.