piątek, 15 marca 2013

Gigantyczny obraz- krakowska bagatelka.



Kurtyna Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, autor: Henryk Siemiradzki

 Monumentalna alegoria:
Natchnienie jest monarchą, który łaskawie i z góry nierówno dzieli swoje dary. Wskazuje miejsce w swoim panteonie sztuki. Ugruntowany podwaliną platońskiej filozofii godzi Piękno z Prawdą. Piękno jest zawsze dobre, gdy nim jest w istocie. Skulona i nie dość urodziwa  Prawda- przyjmuje sojusz Piękna, choć robi to niechętnie.

U ich stóp znudzona Talia, muza komedii, daje się zabawiać błaznowi. Dla rozweselenia  swojej kapryśnej pani komediant ożywia smutne kukły. Niezadowolenie Talii bierze się od zbytniej bliskości Melpomene, muzy tragedii. Wielki Apollo już na zawsze wprowadził niezgodę pomiędzy tymi siostrami. Przyodziana czarnym kirem Tragedia załamuje spracowane, żylaste ręce. Zbrodnia i występek wciąż towarzyszy jej istnieniu. Brzemię zła rodzące się wciąż na nowo, w towarzystwie Furii, Widm i Demonów wyciskają na jej twarzy swoje piętno.

W bliskości zła posłaniec miłości-Eros skazany jest na samotność i ciągły płacz nad swoim nieszczęsnym sercem. Jego miejsce jest po prawej stronie, gdzie panują radośniejsze z sióstr-Muz.

Terpsychora skupia wokół siebie radosny orszak tancerzy. Muzyka i Śpiew wdzięcznie towarzyszą beztroskiej zabawie ciał. W szalonym tańcu królują zmysły, ku radości Bachusa.

W szale rozkoszy Psyche szamoce się, głodna wyższych uniesień. Tylko uwalniając się od świata zmysłowego Dusza możne wstąpić w świat idei, definiowanych przez Platona jako najwyższe.

Alegoria zawierająca w sobie elementy greckich wierzeń, dramatu i filozofii została przedstawiona na szczególnym obrazie znajdującym się w Krakowie. Dokładnie w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. A jeszcze bardziej ściśle- na kurtynie teatru.

Monumentalnego i gigantycznego w swoich rozmiarach, liczącego prawie 120 lat dzieła dokonał  Henryk Siemiradzki, wybitny artysta, malarz, tworzący w drugiej połowie wieku XIX.
Jego obrazy zdobią europejskie galerie. Duża kolekcja jego dzieł znajduje się w Krakowie, mieście, do którego artysta miał szczególny sentyment, choć na stałe mieszkał w Rzymie. 

Aby płótno, o którym mowa, powstało, Siemiradzki musiał przystąpić do konkursu, który ogłosiła Rada Miejska Miasta Krakowa. Projekty spłynęły z całej Europy. Swoje propozycje przysłali min. Józef Mehoffer, Stanisław Wyspiański, Jadwiga Bogucka, Tomasz Lisiewicz.

Płótno o wymiarach 1190 na 960 cm w Krakowie nie stanowi ewenementu przy olbrzymich dziełach Matejki, czy Wawelskich Arrasach.
 Powstało w Rzymie, w technice zapewniającej trwałość i odporność na zanieczyszczenia.  Zanim zostało zawieszone pokazano je na wystawie w Rzymie i Wiedniu. Sam autor uczestniczył w konstruowaniu mocowania kurtyny w teatrze. Jest ona zainstalowana tak, aby niezawodnie podnosiła się do góry bez zwijania, czy zaginania.
Zasłona tysiące razy rozpoczynała  przedstawienia mniejsze i większe, kreacje najwybitniejszych aktorów: Ludwika Solskiego, Juliusza Osterwy, Michała Tarasiewicza, Zo-fii Jaroszewskiej, Jana Kurnakowicza, Jerzego Leszczyńskiego, Antoniego Fertnera,  Haliny Gryglaszewskiej, Halina Mikołajskiej, Marty Stebnickiej, Mariana Cebulskiego, Adam Hanuszkiewicza, Gustawa Holoubka, Tadeusza Łomnickiego i wielu innych wspaniałych.
Obecnie każdy widz może podziwiać przetrwałe wiekowe dzieło, które wciąż cieszy zmysły, nadając teatrowi splendoru i oprawy.

Henryk Siemiradzki istnieje bardzo mocno w kulturze Krakowa. Podarunek dla miasta, obraz „Pochodnie Nerona”, stał się przyczynkiem dla powstania Muzeum Narodowego w Sukiennicach. Jedna z sal muzeum została nazwana na jego cześć „Salą Siemiradzkiego”. Zachęcam do zwiedzania muzeum, zwłaszcza, że już od zeszłego roku można podziwiać „Hołd Pruski”, który wrócił z dalekiej tułaczki. 

Autoportret niedokończony, H. Siemiradzki, Muzeum Narodowe Kraków

Krajobraz znad Świsłoczy, H. Siemiradzki, Muzeum Narodowe w Krakowie

Pochodnie Nerona, H. Siemiradzki, Muzeum Narodowe w Krakowie

Portret Ludwika Wodzickiego, Muzeum Narodowe Kraków


8 komentarzy:

  1. Niesamowite, jak podczas lektury krótkiego wpisu można przypomnieć sobie żmudne wkuwanie imion Muz greckich - tym raze w przyjemny sposób. A do tego otoczenie sztuki przedstwionej w malowidłach. Wraca Kraków, do którego czasami tak tęskno!

    OdpowiedzUsuń
  2. A już myślałam, że się coś popsuło i blogspot blokuje komentarze. Bloger łaknie komentarzy jak kania dżdżu. Może powinnam zamówić jakiegoś szamana? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siemiradzki we właściwym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego historii nie wykładają nauczyciele w tak piękny sposób jak ty nam przekazujesz, i choć wiele wiemy o ludziach naszej kultury spotkania z nią w ten sposób serwowane mają wspaniały smak, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby historycy mówili na wykładach to co opowiadają prywatnie, a prywatnie to co na wykładach byłoby znacznie ciekawiej :)

      Usuń
  5. aro 51

    alegoria o natchnieniu
    na właściwym miejscu i
    w wykonaniu Henryka Siemiradzkiego
    jest arcydziełem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aro-
    jak zwykle masz rację :)
    Dziękuję za komentarze, które ku mojej uciesze znów zaczęły się pojawiać.

    OdpowiedzUsuń
  7. warto wrócić do np.Marczaków:)

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...