środa, 4 stycznia 2012

Tęcza Turnera

Księżyc w nowiu, czyli straciłem łódkę nie będziesz mieć sersa, Wiliam Turner 1840
Jeszcze do 8 stycznia trwa wystawa „Turner. Malarz żywiołów”. Dyrekcja Muzeum Narodowego  w Krakowie zadecydowała, że  w ostatnie dni wystawa będzie czynna  do godziny 20.00, aby wszyscy, którzy jeszcze tego nie zrobili, mogli ją obejrzeć. Wystawa cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Zachęcam do skorzystania z takiej rzadko nadarzającej się sposobności obejrzenia dzieł światowego formatu.   W przeciwnym razie, prace te będzie można obejrzeć  w Londynie.

„Prezentowane w Muzeum Narodowym w Krakowie osiemdziesiąt cztery prace Turnera, przedstawiające żywioły: ziemi, wody, powietrza i  ognia, pochodzą z Galerii Tate oraz kilku kolekcji angielskich i amerykańskich. Wystawę przygotowało Bucerius Kunst Forum w Hamburgu...” ( broszura MNK).


Są to dzieła z różnego okresu twórczego Turnera, różnego formatu i techniki.  Głównym motywem jednoczącym wystawę jest właśnie motyw żywiołów, którym malarz poświecił wiele swojej uwagi i wnikliwych studiów, posiłkując się przy tym naukami przyrodniczymi, w tym geologią. 

Wiele uwagi w swoich pracach poświęcił obserwacji natury i jej setek twarzy, od pięknych lukrowych wschodów słońca, mgieł, aż po  sztormowe sine fale, czy głębokie jaskinie. Żywiołom oddał właściwy, często groźnie piękny urok, uświadamiając tym samym ich potęgę i oczywistą niezależność od woli ludzkiej.

Wiliam Turner, Wielorybnicy, 1845

  Swoje prace Turner tworzył w niezwykły sposób. Popularny pędzel był dla niego zbyt ubogim i delikatnym narzędziem. Malował rękami, pacami, rozdrapywał, wcierał i polerował. Stąd znany był z odwiecznie brudnych, zaszłych farbą, rąk. Według niego każdy, szanujący się malarz powinien był mieć ręce brudne od farby.
Lubił robić wrażenie na współczesnych sobie odbiorcach, przetrzymując ich w ciemnym pomieszczeniu, zanim zaprezentował im obrazy. Twierdził, że oczy przyzwyczajone do ciemności lepiej odbierają światło bijące z jego obrazów.    

Rozżarzony zachód słońca nieopodal lądu, Wiliam Turner 


Jego studia nad kolorem i światłem, zachwycają. Uwiecznione wizje pełne są niedomówień i sugestii, przez co znacznie silniej działają na wyobraźnię zwykłego odbiorcy.  Niezwykłość obrazów olejnych  polega na genialnym „wyłuskiwaniu” światła i osiąganiu efektu podświetlania, zdać by się mogło, zewnętrznego.

Na uwagę zasługują tu pomniejsze prace Turnera wykonywane zazwyczaj w gwaszu lub akwareli. Są to studia natury i zjawisk atmosferycznych.  To głównie plamy kolorów, maźnięcia jakby od niechcenia. Z pozoru wykonywane szybko i niestarannie.


Wiliam Turner, Tęcza 1820-1830, akwarela


Jak to niestarannie? Prace te wyjątkowo zatrzymały mnie przy sobie. Zwłaszcza niewielka akwarela pt. "Tęcza".  Analiza plam i celowych maźnięć uruchomiła wyobraźnie i natychmiast przywołała podobne obrazy w mojej pamięci.  Przywołała setki tęcz i podobnych zjawisk przyrody. Sprawiła, że celowe niedomówienia autora, wypełniła moja wyobraźnia.
 Dzięki "turnerowskiej ramie", fantazja  odbiorcy tworzy niepowtarzalne odzwierciedlenie rzeczywistości zmieszanej z różną wrażliwością i życiowym doświadczeniem oglądającego.

Zachęcam jeszcze raz do obejrzenia tej wspaniałej wystawy dzieł, których ceny na aukcjach osiągają niezwykłe kwoty, a bilety są w wyjątkowo przystępnej cenie i na każdą kieszeń. 
Informacje: Muzeum Narodowe w Krakowie 

15 komentarzy:

  1. Jestem pod głębokim wrażeniem .... prace Turner'a są wstrząsające, niemal na każdym jest widoczna pasja tworzenia.
    Niemniej, przyznaję nie wszystkie obrazy do mnie przemawiały, obok zawoalowanych i wyrazistych myśli, były próby i początki impresji.... a początki czasem są trudne :)

    MarekPoczwarek

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może ja się nie znam, ale mnie niektóre obrazy podchodziły bardziej pod abstrakcję. W ogóle to jest jakaś hybryda, abstrakcji z realizmem, impresjonizmem szalenie działająca na wyobraźnię. właśnie to najbardziej mnie urzekło Marku Poczwarku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie Wam w tym Krakowie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wstęp to byłoby mnie jeszcze stać, ale z biletem pkp ciężej...

    OdpowiedzUsuń
  5. AgatoAdelajdo, Margo - wszak i ja do Krakowa muszę ( i chcę) dojechać, ale dla tego zaczarowanego miasta - na prawdę warto !!!
    z Rybnika to marne 130km :)
    MarekPoczwarek

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwróciła moją uwagę niezwykła umiejętność pokazywania światłości ... rzeczywiście z bliska niektóre obrazy, są totalną abstrakcją, a dopiero z daleka nabierają "charakteru". W każdym razie wystawa na pewno nie pozostawia obojętnym.

    W ogóle dziękuję Moniko za informacje o karnecie na wystawy, to nam ułatwiło zwiedzanie. Tyle po muzeach krakowskich nie biegałam jeszcze nigdy:)) ktoś mógłby pomyśleć, że jestem nie lada znawczynią sztuki i historii ...hahaha,

    Mam nadzieję, że zdrowie już dopisuje?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam - zachwycające obrazy/nastroje, niezapomniane wrażenia. I szczególnie ciekawe dla mnie - żywioł ziemi, góry, to coś, co jakoś rzadziej kojarzy się z Turnerem. Oczywiście w kompozycjach żywiołu wody i powietrza - genialny.
    Moniko, dziękuję za piękną relację z wystawy, chochlik drukarski wstawił słówko "luty" do pierwszego zdania - pozwól, że na to zwrócę uwagę, to może być istotne dla osób, które jeszcze chciałyby zobaczyć wystawę - kończy się 8 stycznia.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i jak najpiękniejszych artystycznych wrażeń i wzruszeń!

    OdpowiedzUsuń
  8. Agatko-
    następnym razem będę informować wcześniej, żeby móc uwzględnić podróż do Krakowa w wydatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. diuk-
    bardzo się ciesze, że mój post do czegoś się przydało. Mam nadzieję, że bawiłaś się wyśmienicie.
    Dziękuję za troskę, już wychodzę na prostą. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ada-
    no oczywiście, że to miał być styczeń. Jakaż ja jestem nieuważna. Tyle razy czytałam ten post i jakbym była "pryszczata na jedno oko"- nie widziałam.


    Dziękuję Ado za życzenia, gorąco je odwzajemniam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może uda mi się dotrzeć na tę wystawę, dziękuję za informację.
    Pozdrawiam Cię i życzę dużo miłych chwil w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. aro 50
    Moniko,
    Twój post spowodował, że
    do Muzeum Narodowego w Krakowie
    są 2 godzinne kolejki po bilety :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jolanto-
    gorąco zachęcam. Tobie również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...