wtorek, 20 kwietnia 2010

Doris Day





Żyjący pozostają. Potrzebują pocieszenia, radości i powrotu do normalności, która schowała się gdzieś w cieniu zadumy i żałoby. Zostaliśmy, ale to nie wybór, tylko konieczność i z tego powodu nie można czuć winy. Potrzeba nam Słońca, pogody ducha i powodów do uśmiechu.

Najbardziej promiennym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widziałam to uśmiech Doris Day.

Choć jej życie nie było usłane różami, a złe chwile spotykały ją tak jak każdego człowieka, to promienność i wewnętrzna radość pozwalały przetrwać życiowe burze.

To cudowne mieć blisko siebie kogoś takiego. Jeszcze lepiej jest być takim, chociaż to niekiedy arcytrudne. Czasem łatwiej jest rozwiązać równanie kwadratowe, niż znaleźć w sobie jedną dobrą, pozytywną myśl.

Doris Day nie miała łatwo. Jak prawie każda Hollywoodzka gwiazda pochodziła ze zwykłej rodziny i od najmłodszych lat marzyła o karierze artystycznej. Z początku, o karierze tancerki, ale ciężki wypadek samochodowy pokrzyżował jej plany. Cudem uszła z życiem. Samochód w którym jechała, miał kolizję z pociągiem. Wiele miesięcy spędziła na wózku. Aż ciarki człowieka przechodzą na myśl, ile musi przejść człowiek, by jego przeznaczenie odczytać właściwie.
"Dzięki" temu, że Doris nie mogła tańczyć, ba, nawet chodzić, odkryła swój prawdziwy talent. To właśnie on, piękny głos i talent muzyczny, zaprowadził ją na szczyty Hollywoodu.

Cóż, potem były sukcesy przeplatane nieudanymi związkami. Można zaryzykować stwierdzenie, że nie miała szczęścia do mężczyzn. Pierwszego męża Ala Jordena poślubiła mając 17 lat. Bardzo szybko przekonała się, że popełniła błąd. Małżonek ponoć miał szalony temperament. To stwierdzenie potwierdzi fakt, że zaraz po rozwodzie Al popełnił samobójstwo. Następny (drugi) związek trwał 8 miesięcy. Trzeci maż wpędził ją w milionowe długi, które musiała spłacać po jego rychłej śmierci. Z czwartym mężem również się rozwiodła. Takie życie. Ale czy powiedziała ostatnie słowo? :)

Doris Day ma dzisiaj 86 lat i cieszy się dobrym zdrowiem. Działa lokalnie w instytucji pomagającej bezdomnym zwierzętom.


Życzę jej długiego i wspaniałego życia. Jestem jej wdzięczna z to, że zechciała dzielić się z malkontentami, melancholikami, jednym słowem smutasami swoją pozytywną energią życiową. Jej promienna twarz, młoda, czy tez leciwa jest piękna cudnym, serdecznym uśmiechem.

Wam wszystkim życzę, abyście odnaleźli w sobie choć jeden maleńki powód, żeby dziś uśmiechnąć się tak jak Doris.

I nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że muzykę do niektórych piosenek Doris pisał nasz kochany kompozytor Henryk Wars. Autor wielu przedwojennych przebojów, ale o tym jeszcze napiszę :)

14 komentarzy:

  1. Uśmiech ma rzeczywiście rozbrajający:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Promienna na przekór wszystkim bolesnym doświadczeniom ...mało kto tak potrafi ... Jest cudowna z tym wewnętrznym blaskiem ... Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmiech to zdrowie... co widać na dołączonym obrazku.
    Dużo uśmiechu Mota :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już lektura tego wpisu sprawia, że dusza się uśmiecha, a uśmiech ogarnia całe jestestwo. Faktycznie - uśmiech Doris Day zniewala, błyszczy i promieniuje, przynajmniej na tym zdjęciu na górze. To uśmiech magnetyzujący. :-)
    Czekam z niecierpliwością na notkę o Henryku Warsie. Dobrej nocy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak, ten uśmiech naprawdę jest promienny i wnosi optymizm

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tę piosenkę, ale nie mam pamięci do nazwisk wykonawców, a dzięki Tobie dowiedziałam się, kto to śpiewa tak pięknie.
    Wiele kobiet w latach powojennych dzieliło, może z mniejszym rozmachem, los gwiazd hollywodzkich. Tyle, że nie znamy ich losów tak dobrze, bo to nie o tych szarych zwykłych kobietach się chce słuchać i czytać, a właśnie o gwiazdach. Ja powiem inaczej: taka karma :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna kobieta i uśmiech ma rozbrajający. Bardzo ją, jako aktorkę lubiłam, bo ostatnio nie widziałam żadnego filmu z jej udziałem. Opisałaś Moniko jej życie w sposób bardzo subtelny i dzięki Ci za to. Znam wiele biografii gwiazd filmowych ale o Doris Day wiedziałam niewiele, już wiem więcej. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobieta niesamowita, dziekuje za ten jej usmiech, radosc w oczach i Twoje cieple slowa... Pozdrawiam cieplutko. M

    OdpowiedzUsuń
  9. naczynie gliniane, Nettika, Niwejka, Deszczowa Mia w rzeczy samej uśmiech zniewalający. Uczę się tak uśmiechać, ale chyba mi kiepsko idzie. Domownicy się pytają czy mnie coś nie boli, bo się mocno krzywię.

    Anna tego optymizmu jakoś ciągle brak.

    Jolu- czekam na natchnienie,żeby napisać o Warsie. Teraz przeglądam stare filmy z jego muzyką :)

    Grasza- gwiazdy mają niestety tego pecha, że ich każdy uczynek wychwycą i rozniosą po świecie paparazzi.
    Szczegóły życia nie zawsze są istotne, a w przypadku Doris niewiele. Pozdrawiam również.


    Mamsan musimy szukać ciepła każdego dnia. Smutków jest dość i same nas szukają. A my się nie damy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. Historia lubi się powtarzać... Weźmy choćby przykład współczesnej nam Melody Gardot - która po bardzo ciężkim wypadku (jadąc na rowerze została potrącona przez samochód - doznała ciężkich urazów, w tym neurologicznych, w wyniku których do dzisiaj cierpi na nadwrażliwość na dźwięk i światło) zaczęła śpiewać - jest coraz bardziej znaną amerykańską piosenką jazzową, a barwa i ton jej głosu są naprawdę wyjątkowe i kojące... Zachęcam do słuchania :)
    http://www.youtube.com/watch?v=YRyR-UvXjmM&a=oB5yy3km16A&playnext_from=ML

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej mnie zadziwia siła osobowości takich ludzi - i to w sytuacjach nie do śmiechu. To niezwykłe, tym bardziej, że potrafią zarażać innych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. aro 49

    Moniko!

    Młode dziewczyny uśmiechają się, szczebiocą, (gdy nic im nie dolega) tak się po prostu naturalnie zachowują. Nic nie wiedzą o potędze uśmiechu.
    Jako starsze już tak się nie śmieją. A będąc jeszcze starsze co jakiś czas uśmiechają się, ale jest to słaby albo sztuczny uśmiech.

    W poczekalni do lekarza, do weterynarza, nikt (jak kogoś nie zna) z nikim nie rozmawia
    i wszyscy myślą pewnie o dziesiątkach innych rzeczy, i siedzą w napięciu „tracąc czas”.
    Ale pewnego dnia, zdarzyło się, że do poczekalni weszła młoda kobieta z dziewięcioletnim dzieckiem.
    Dziecko na kogo nie spojrzało obdarzało go szczerym uśmiechem całą buzią,
    każdy odpłacał dziecku uśmiechem, i nawiązywał rozmowę z jego matką, wszyscy włączali się do rozmowy i wśród ludzi w poczekalni przysnęło całe napięcie, a nudne oczekiwanie zmieniło się w przyjemne spotkanie.
    Nieszczery grymas? Nie!
    Wszyscy poznajemy taki „uśmiech” i odrzucamy go.
    Dziecko obdarzało ludzi prawdziwym uśmiechem, serdecznym, który płynie gdzieś z głębi serca,
    i który się udziela.

    Wartość uśmiechu jest ogromna:
    Uśmiech nic nie kosztuje tego co go daje, a wzbogaca tych, którzy go otrzymują, nie zubażając przy tym tego, który go daje.
    Trwa nieraz tylko chwilę, a pamięta się go czasem przez całe życie.
    Nikt nie jest na tyle bogaty, by mógł bez niego żyć,
    i nikt nie jest tak biedny, by nie móc sobie nań pozwolić.
    Przynosi szczęście do domu , decyduje o powodzeniu w interesach,
    i jest hasłem rozpoznawczym dla przyjaciół.
    Jest odpoczynkiem zmęczonych, światłem zniechęconych, słońcem smutnych,
    i najlepszym danym przez Naturę środkiem na kłopoty.
    Jednak nie można go kupić, wyżebrać, pożyczyć ani ukraść, ponieważ dla nikogo nie stanowi żadnej wartości, dopóki się go nie podaruje.
    Uśmiechaj się do ludzi.
    Nikt nie potrzebuje śmiać się tak bardzo jak ci, którym nie zostało już nic do dania!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham ta kobietę! Doris ma najpiękniejszy głos na świecie, urodę anioła! Jest cudowna, wspaniała, piękna!!!!! 5 sierpnia nowa płyta "My Heart", mam nadzieję, że będzie ją można kupić w Polsce... Już się nie mogę doczekać:)
    http://www.youtube.com/watch?v=NbTQRLk5cNM&feature=mh_lolz&list=HL1311881674 od 2:05 coś przepięknego Perry jak by lekko zawstydzony, nieśmiały, a jak Doris całuje go w policzek♥ Magia♥ Tak Doris wiele przeszła, ale jak mówią, co cię nie zabije, to cię wzmocni:)A teraz Doris mieszka sobie spokojnie w Carmel Kalifornia ze swoimi zwierzętami i jest po prostu szczęśliwa:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...