poniedziałek, 9 listopada 2009

Ojciec Pio



Niesamowita i tajemnicza postać naszych czasów. Ojciec Pio, Włoch, od dziecięcych lat obdarzony był niesamowitą siłą ducha. Przez całe życie towarzyszyły mu niebiańskie wizje. Widział anioły i potrafił z nimi rozmawiać. Obdarzony był stygmatami, czyli krwawiącymi ranami stóp, dłoni i boku. Nosił je przez 50 lat swojego życia, co stanowiło wielką zagadkę dla obecnych zdobyczy medycyny.
Liczne są dowody na cuda, które stały się udziałem „świątobliwego Ojca”, wiele ozdrowień, przemian duchowych i zjawisk niewytłumaczalnych.


Ojciec Pio potrafił lewitować, czyli unosić się wbrew prawom fizyki. Dotyczyło go także rzadko spotykane zjawisko bilokacji, czyli obecności w dwóch miejscach naraz, a także osmogeneza czyli charakterystyczny zapach ciała podobny do zapachu kwiatów czy perfum.



Ojciec Pio powiedział nam:
„Wezwij swojego Anioła Stróża , aby Cię oświecił i prowadził. Otrzymałeś go od Boga w tym celu, dlatego wykorzystaj go!”


Może warto go wezwać?

8 komentarzy:

  1. Kiedyś zastanawiałam się nad fenomenem Ojca Pio... I jakoś nie widzę większego sensu w tego typu "cudach" - jaki byłby cel? Do mnie to zupełnie nie przemawia... Poza tym ten "piękny" wizerunek, prezentowany w wielu opracowaniach na jego temat, nie był do końca taki "czysty"... Ojciec Pio pozwalał sobie na niewybredne komentarze dotyczące szczegółów życia osób go otaczających, bliskich i obcych. Jak dla mnie pycha i wyniosłość nie jest tym, co chciałabym widzieć u "świętego"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z moich przemyśleń wynika, że Ojciec Pio ostro traktował ludzi nieszczerych, którzy przychodzili do niego po rozgrzeszenie. Owszem wtedy pozwalał sobie na krzyki i nawet wyganiał niektórych z konfesjonału. Podobno tego typu metody skłaniały ludzi do przemyśleń nad własną osobą.
    Zresztą , przecież i Jezus w świątyni wpadł w złość, rozwalał kramy sprzedawców i wyrzucał wszystkich ze świątyni.
    Czy w przypadku Ojca Pio była to pycha?? Raczej celowy gniew.
    W tej postaci jest wiele tajemniczości i wydarzeń, które nie sposób jest wyjaśnić. Czasem nawet trudno uwierzyć, choć podobno są świadkowie..
    Lecz zwykłą ludzką rzeczą jest wątpić...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kto gardzi swoim bliźnim, ten grzeszy... Miłe słowa są jak plaster miodu, słodyczą dla duszy i lekarstwem dla ciała... Kto ma mądre serce, ten zwie się rozumnym, a słodycz mowy pomnaża zdolność przekonywania.." Przypowieści Salomona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgoda całkowita. Myślę, że intencje w napominaniu bliźnich były zgoła inne niż wywyższanie się nad drugimi, niż poniżenie innych aby siebie wzmocnić.
    „Napomnienie braterskie jako czyn miłości bliźniego wypływa z odpowiedzialności chrześcijanina za zbawienie bliźniego. Warto wiedzieć, że pierwsze wspólnoty uczniów Chrystusa brały bardzo poważnie Jego dyrektywę praktykowania napomnienia, co widać choćby w listach apostolskich (np. Hbr 10,24 ; Rz 15,14 ; Gal 6,1).

    Z napomnieniem braterskim wiąże się, choć nie utożsamia, kierownictwo duchowe mające charakter pozytywnej pracy zmierzającej ku chrześcijańskiej doskonałości. Jeszcze bliższe są mu, ale też nietożsame, napomnienie ojcowskie i napomnienie kanoniczne. Napomnienie braterskie wychodzi z założenia, że między dwoma osobami - upominającym i upominanym - nie zachodzi jakikolwiek stosunek przewagi wypływającej choćby z kościelnego urzędu, czy rodzicielstwa - tu mamy do czynienia z napomnieniem ojcowskim. Napomnienie kanoniczne istnieje tam, gdzie wyższy przełożony kościelny (np. biskup) jest zobowiązany do zastosowania go, przy zachowaniu odpowiednich form prawnych, a ma na celu ochronę dobra wspólnego i zapobieżenie poważnym szkodom dla wspólnoty. Nawet jednak i tutaj teologia moralna zaleca posłużenie się wpierw formą napomnienia braterskiego, aby przez zastosowanie najpierw środków surowych nie doprowadzać do buntu. „

    Wiadomym jest, że napominane osoby, wracały z rzeczywistą skruchą.

    Nie chcę tym samym powiedzieć, że wszystko co O P robił było idealne. W końcu był tylko człowiekiem i za tylko takiego się miał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Monika, skąd to wytrzasnęłaś? :))) W połowie pierwszego czytania już się zagubiłam.... :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nikogo nie przekonam swoimi słowami, jeśli sam nie zechce wierzyć, że jest coś ponad fizyczną, dotykalną rzeczywistość.
    Na tym chyba polega wiara, że trzeba wierzyć w rzeczy, których się nie widzi.
    A ja w zdolności Ojca Pio po prostu wierzę.
    Mało tego wiem, że nie tylko on takie zdolności posiadał.

    OdpowiedzUsuń
  7. aro 49

    Moniko!

    Wiara jest nieuniknionym doświadczeniem,
    gdyż także niewiara jest wiarą (w to, że dana rzecz nie istnieje).
    Uchylić się od wiary i niewiary więc nie sposób szczególnie wtedy, gdy musimy postępować tak jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.
    Dotyczy to szczególnie wiary religijnej.

    Od Arystotelesa sądzono, że wszystkie złożone akty psychiczne: spostrzeganie, uczenie się, przypominanie, akty woli, uczucia, tworzą się, poprzez kojarzenie z wrażeń, i że powstawanie skojarzeń jest głównym mechanizmem życia psychicznego, które oddziałuje na czynności człowieka.

    Jednak od końca XIX wieku uważa się, że świadomość ma charakter ciągły, w którym wszystkie składniki świadomości nie mają ani podmiotowego, ani przedmiotowego charakteru, ale charakter względny, i to jest prawdziwe, co powoduje w działaniu praktyczne skutki.
    Tak, więc według tej teorii:
    tylko taka postawa człowieka - która polega na realistycznej ocenie rzeczywistości, liczy się z konkretnymi możliwościami i podejmuje działania, które gwarantują skuteczność w rzeczywistości - służy prawdzie.

    Według tego, stany mistyczne nie są ani lepszym ani gorszym rodzajem doświadczenia od rozumowania logicznego, a miarą ich prawdziwości jest tylko użyteczność.

    OdpowiedzUsuń
  8. Do mnie Św.Ojciec Pio przychodzi...juz od jakiegoś roku czuję intensywny zapach lilii w swoim otoczeniu.Rozmawiałam o tym ze znajomym ksiedzem egzorcystą i on uswiadomił mi że to wielki dar.Zasnęłam też w Duchu Św trzykrotnie..jesli ktoś nie wierzy lub nie spotkał się z tym zjawiskiem niech zagłębi sie bardziej w ten temat,polecam.Cuda przychodza tylko do tych którzy w nie wierzą.Bóg nas kocha,dał nam Jezusa a to nasz największy przyjaciel,oddaj mu siebie w pełni a sie przekonasz..

    OdpowiedzUsuń