czwartek, 19 listopada 2009

Kusociński


W każdym artykule dochodzę do wniosku, że takich wielkich ludzi już nie ma. Smutne to i mam nadzieję, że jestem w błędzie. Tym razem też nasuwa mi się ta sama natrętna myśl- takich ludzi już nie ma.

Janusz Kusociński- piękna i chlubna postać polskiego sportu i polskiej historii, skromny, wytrwały, pracowity i niezłomny.
Złoty medalista Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1932 r w Los Angeles, dwukrotny rekordzista świata i 25 krotny rekordzista Polski w różnych dystansach.

Był z pokolenia tych, którym wybuch wojny zdeterminował i zniweczył dotychczasowe życie, nierzadko pełne sukcesów i szczęścia.

W czasie wojny podjął czynną walkę z okupantem, za co zapłacił największą i ostateczną cenę.

Wiele biografii jego życia potwierdza, że Janusz Kusociński swoim talentem i charyzmą walczył, przed wojną o pozycję Polski w świecie, a w czasie wojny o jej istnienie w ogóle.
W swoich poczynaniach był niezłomny, tak na bieżni jak i na „Pawiaku”. Zginął w Palmirach w 1940 r., rozstrzelany przez Gestapo po ciężkich, daremnych dla Niemców, przesłuchaniach.
Polecam Go waszej pamięci.

3 komentarze:

  1. jestem pewna, że TACY ludzie są nadal - jednak w obecnych czasach promowane są inne wartości... stąd ludzie, je reprezentujący są "widoczni"... "zwykłych" bohaterów nie opłaca się pokazywać w mediach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutna racja!!!Dzieki za wzmocnienie mojej wiary w ludzi. Szkoda, że promowanymi teraz wartościami w naszych czasach stały się przymioty ciała i kieszeni, a do sławy wynosi cwaniactwo, kombinatorstwo, dewiacja itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. aro 49

    Moniko!

    Janusz Kusociński jest mi bliski,
    dlatego, że ja sam, jako nastolatek uprawiałem lekkoatletykę,
    a on był mi stawiany przez trenerów i wychowawców za wzór sportowca,
    wzór oddania trudowi treningowemu, i wzór postawy człowieka.

    W mojej młodości z Januszem Kusocińskim czułem więź przez trenowanie przeze mnie i startowanie w zawodach biegów średniodystansowych,
    (czyli na dystansach od 400 m do 10.000 m),
    a on też na takich dystansach biegał.

    Moje osiągnięcia nie sięgają nawet do pięt jego osiągnięciom (pod koniec lat siedemdziesiątych byłem sklasyfikowany na 13 miejscu w Małopolsce w biegach przełajowych, inne klasyfikacje są jeszcze niższe).
    Ale sport wyrobił mi charakter, a przez swoją ideę nauczył mnie „zdrowej” rywalizacji.

    Moniko!
    Janusz Kusociński jest dla mnie do dziś wzorcem – niedościgłym.

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...