poniedziałek, 29 marca 2010

Georges Bizet



„Muzyka – co za wspaniała sztuka!
I co za smutny zawód!”
G. Bizet










Jeżeli ktoś choć trochę lubi taki rodzaj muzyki jak operowa, to nazwisko Georges Bizet jest mu doskonale znane.
Człowiek, który całe swoje życie poświęcił muzyce, a zwłaszcza sztuce operowej. Sztuce niewdzięcznej, jak mu się wtedy wydawało i trudnej w wielu płaszczyznach.

Nauki w konserwatorium pobierał już od 10 roku życia. Z tego czasu pochodzą jego pierwsze kompozycje ( np. Symfonia C). Dobrze się zaczęło, jego praca przy kompozycji oper została zauważona i nagrodzona w 1857 roku, (Bizet miał wtedy 19 lat) wyróżnieniem Prix de Rome. Zaraz potem wyjechał do Włoch. Z tego okresu zachowały się tylko cztery utwory.
Po niezbyt brzemiennym w sukcesy pobycie we Włoszech , powrócił do Paryża. Jego pracę zdominowały wydarzenia życia prywatnego, śmierć matki i płomienny romans z pokojówką.

Wciąż nie wiodło się Bizetowi. Ciągle borykał się z problemami finansowymi. Nie umiał w swoje twórczości znaleźć tej pożądanej nutki komercyjnej, która by zrodziła przychylność krytyków, a zwłaszcza publiki. Pozostawał wierny swojej drodze.

Jedną z bardziej udanych w tym czasie oper, była zamówiona przez dyrektora paryskiego Théâtre Lyrique, opera „Poławiacze Pereł”. Inne zaś, takie jak „Piękne dziewczę z Perth” z nieudanym librettem, „Djamileh” okazały się klapą.

Ostatnim jego ukochanym dzieckiem, który miał przynieść mu sławę i nieśmiertelność ,była, dziś wszystkim znana, ceniona i uwielbiana, opera Carmen.
Ówczesne opery miały swoisty charakter. Opowiadały o życiu „wyższych swer”, dawnych epokach, mitach, legendach, postaciach pełnych patosu i bohaterstwa. Były proste, lekkie w odbiorze.
Ta była zupełnie nowa, inna, natenczas prawdziwa i bliska zwykłemu życiu. Bizet wprowadził w ten patetyczny świat herosów, zwykłych ludzi z ich słabościami i namiętnościami. Przedstawił ich skomplikowane relacje, odsłaniał głębokie ludzkie emocje: miłość, nienawiść, zazdrość, zdradę, pożądanie, namiętność. Pokazał na scenie prawdziwego człowieka z jego urodą i słabościami.

Takie ludzkie lustro, nie spodobało się publiczności. Premiera okazała się totalną klęską. Niezadowolona publiczność wychodziła w trakcie spektaklu.
Doznanie porażki było tak silne, że Bizet, który i tak nie miał dobrego zdrowia, doznał śmiertelnego w skutkach ataku serca. Zmarł w1875 roku. Pochowano go na tym samym cmentarzu co Fryderyka Chopina- Pere Lachaise.

Jego życie było trudne i ubogie, a muzyczny geniusz i wizja, niedocenione. Nowatorstwem wyprzedziły swoją epokę. Dopiero 20 lat później tzw. „weryzm”, którego Bizet został tragicznym prekursorem, został doceniony w twórczości Pucciniego, Leoncavalla czy Mascagniego. Taka już ciężka dola pionierów.


Czasami zastanawiam się, jak bardzo liczyć się z opinią innych ludzi, kiedy w środku nosi się głębokie przekonanie, że to co się robi jest słuszne, dobre i piękne?

6 komentarzy:

  1. Napisałam elaborat i mi wcięło... Lubię Carmen, symfoniczne kawałki również, trudno żyć z dzieł za życia, po śmierci to już wszystko jedno...

    OdpowiedzUsuń
  2. O tym samym pomyślałam. Tak to się dzieje na tym świecie, że prawdziwe perły, wizjonerzy, prekursorzy są doceniani po śmierci. To samo zadziało się z van Goghiem, który za życia żył niemal w nędzy, to samo z Gauguinem, Norwidem... i tak dalej. Nie jestem wytrawną znawczynią opery, ale lubię Bizeta, zwłaszcza 'Carmen'.

    PS Dziękuję za optymistyczne wieści kawiarkowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, żeby świat poznał się na geniuszu, musi upłynąć jakiś czas, aż ktoś ( może inny geniusz, w każdym razie autorytet) odkryje go. Powie ludziom- to jest piękne, to jest mądre, a przede wszystkim modne.
    Słowo "moda" czyni cuda, ale też, bardzo mocno krzywdzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jolu- cala przyjemność po mojej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Carmen... to była moja pierwsza opera:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, wielu ludzi bardzo zdolnych nie zostaje docenionych za zycia i wielka szkoda bo co maja ze slawy, kiedy juz ich nie ma... Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń

Warszawa w rozmowach- Justyna Krajewska

Takie pozycje książkowe lubię najbardziej. Biograficzne, historyczne, prawdziwe i klimatyczne. Takie lubię czytać. Dzięki swoim bohaterom au...